Kliknij tutaj --> 💧 jakie są twoje oczekiwania finansowe
Oczywistym jest, że Twoje oczekiwania finansowe na stanowisku powiązanym z zakupami będą wyższe niż te na stanowisko sprzedażowe, ponieważ nie masz oczekiwanego doświadczenia.
Oczekiwania finansowe, czyli jak rozmawiać o pieniądzach podczas rozmowy kwalifikacyjnej? Rozmowa o zarobkach podczas rozmowy rekrutacyjnej wydaje się trudna i niezręczna. Niestety, niewielu pracodawców zamieszcza widełki płacowe w swoich ogłoszeniach, a to bardzo uprościłoby sytuację. Jednak nie taki diabeł straszny, jak go malują
Najprościej rzecz biorąc, analiza SWOT polega na identyfikacji 4 czynników: Strenghts (mocne strony) – są to elementy, które odpowiednio wykorzystane i rozwijane będą sprzyjać rozwojowi firmy, a także zalety, które obecnie wyróżniają dany podmiot w stosunku do konkurencji. Weaknes (słabe strony) – są to elementy, które w
Karta szkoły – do wypełnienia osobno dla każdego rozpatrywanego wariantu dostępna TUTAJ (aktywny PDF; do wypełnienia w trzech wersjach). Aby wybrać szkołę istotne są oczekiwania wobec niej, np.: to, jaką powinna mieć infrastrukturę, jaką ofertę edukacyjną, zajęcia dodatkowe, odległość od miejsca zamieszkania itd.
Wygórowane oczekiwania – to najczęściej pojawiający się argument w dyskusji na temat problemów z pozyskaniem kadry na równi z brakiem kompetencji. Dobry rok przed pracownikami z branży
Site De Rencontre En Suisse Romande Gratuit. Pytanie o oczekiwania finansowe kandydata do pracy to już niemal rytuał – zazwyczaj pada ono podczas drugiego spotkania rekrutacyjnego. Czy wiesz, na co należy zwrócić szczególną uwagę przed przystąpieniem do negocjacji płacowych z rekruterem? Tematyka oczekiwań finansowych zaliczana jest przez kandydatów do najtrudniejszych zagadnień poruszanych w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej. Osoby, którym pomagam odnaleźć się na rynku pracy, często zadają mi następujące pytania: „Jakie kwoty podać, by nie wypaść z procesu rekrutacji?” „Jaka kwota pozwoli mi przejść do kolejnego etapu?” A ja zazwyczaj przekornie pytam jednego z drugim: „Czy chcesz pracować poniżej swoich potrzeb i oczekiwań finansowych?” Jeśli nie, to nie warto kombinować z kwotami tylko po to, by pracodawca zaprosił Cię na kolejną rozmowę. Godnym zapamiętania jest, że kiedy pada to pytanie, zaczynają się negocjacje, w których nie tylko Tobie zależy na wygranej. W takiej chwili lepiej skupić się na tym, jak sprzedać się drożej, ale nie przesadzić. Zauważ, że nie tylko dla Ciebie ten temat jest „niewygodny” – wbrew pozorom dla rekrutera to pytanie również nie jest łatwe, zwłaszcza, że każdy kandydat reaguje inaczej na pytanie o jego oczekiwania finansowe względem nowego pracodawcy. A i pracodawcy mają swoje skonkretyzowane oczekiwania względem potencjalnego pracownika. Niestety, choć niemal na każdej rozmowie kwalifikacyjnej jesteśmy pytani o nasze oczekiwania finansowe, to kandydaci wciąż mają problemy z adekwatnym zareagowaniem na nie. Wynika to z wielu czynników, z: ograniczeń kandydatów blokad mentalnych w obszarze finansowym braku wiary we własne możliwości niedoceniania siebie braku dostatecznej wiedzy na temat progów wynagrodzeń poszczególnych stanowisk w różnych sektorach rynku, etc. Zwykle również poziom przyszłych zarobków konsultujemy z najbliższą rodziną, przyjaciółmi bądź znajomymi – i dobrze, warto zasięgnąć opinii (ale też nie należy się jej kurczowo trzymać). Niektórzy kandydaci przeszukują różne strony internetowe, albo informacje prasowe. Pamiętaj: to Ty starasz się o pracę i to Ty, znając swoje potrzeby, marzenia i plany, sam musisz podjąć decyzję dotyczącą oczekiwanych od przyszłego pracodawcy apanaży. Prócz tego musisz mieć świadomość, że od Twojej odpowiedzi może zależeć czy zmieścisz się w budżecie przewidzianym na to stanowisko i czy w związku z tym zakwalifikujesz się do kolejnych etapów procesu rekrutacyjnego. Doskonale rozumiem oburzenie wielu kandydatów, którzy niechętnie odnoszą się do tego typu pytań rekrutacyjnych. Nie raz słyszałam: „Jak to tak? Nas pytają o to, ile chcemy zarabiać a sami nie podają kwot wynagrodzenia w ogłoszeniach o pracę. To nie fair! Na Zachodzie jest inaczej!”. Wszystko to prawda: na Zachodzie jest inaczej, ale Ty żyjesz w Polsce i tu starasz się o pracę zatem musisz (chcesz tego, czy nie) dostosować się do panujących realiów. Zamiast biadolić i narzekać, lepiej zaakceptować otaczającą rzeczywistość i zrobić wszystko, by uczynić ją dla siebie lepszą. Dlatego postaraj się dobrze przygotować do rozmowy o oczekiwanym wynagrodzeniu – na początek przygotuj sobie małą kalkulację, której wyniki pozwolą Ci uzyskać odpowiedź na pytanie, jakie są Twoje potrzeby finansowe (braki, nadwyżki) i jak mają się one do aktualnych trendów rynkowych. W dzisiejszych czasach dysponujesz całym wachlarzem narzędzi, które pozwolą Ci sprawdzić, jakie wynagrodzenie otrzymują pracownicy na stanowiskach analogicznych do tego, o które się ubiegasz (zarówno w Twoim, jak i w innych regionach). Z pewnością pomoże Ci to w określeniu właściwego przedziału kwotowego. Zwłaszcza, że jeśli Twoje oczekiwania będą wielokrotnie wyższe od średniej, przyszły pracodawca może zacząć postrzegać Cię jako osobę chciwą, nadmiernie roszczeniową – myślę, że nie warto doprowadzać do takiej sytuacji. Nie zastanawiaj się również nad tym, czy w ogóle udzielać odpowiedzi na to pytanie, czy może zastosować jakąś technikę wymijającą. Niezależnie od sytuacji, bowiem, warto odpowiadać na pytanie o oczekiwania finansowe w trakcie wywiadu rekrutacyjnego, bo jest to korzystniejsze niż brak odpowiedzi, który może rzucić się cieniem na Twoją kandydaturę. Wrócę jeszcze raz do norm panujących na naszym polskim rynku pracy i przypomnę Ci, że nie warto oburzać się na pytanie: „Ile chce Pani / Pan zarabiać?” – wbrew pozorom, nie we wszystkich przypadkach pracodawcami, którzy zadają to pytanie, kieruje tanie cwaniactwo i chęć wyzysku, czyli zatrudnienia najtańszego kandydata. Owszem, wiedza na temat oczekiwań finansowych kandydatów jest ważna i pomocna, ale nie jest to jedyne kryterium zatrudnienia. Liczą się wszak kompetencje, wiedza, doświadczenie… Jeśli wciąż nie jesteś przekonany co do zasadności zadawania tego pytania podczas rozmów rekrutacyjnych, pozwól, że coś Ci powiem. Otóż, rozmowa kwalifikacyjna to nic innego jak negocjacje biznesowe – jedna strona dysponuje czymś, co nabyć chce druga. W biznesie zazwyczaj wygrywa ten, kto gwarantuje najlepszy stosunek ceny do jakości. Warto zapamiętać sobie tę zasadę i spróbować spojrzeć na siebie z rynkowego punktu widzenia. Nie raz pewnie słyszałeś, że kandydat w trakcie rekrutacji ma dobrze się sprzedać. Spójrz na siebie jak na produkt i spróbuj oszacować jego wartość a następnie zastanów się, za ile Ty sam zdecydowałbyś się go nabyć. NIEZBĘDNIK KANDYDATA– NEGOCJATORA PRZYSZŁEJ PENSJI SPRAWDŹ PENSJE INNYCH PRACUJĄCYCH NA ANALOGICZNYM STANOWISKU Wystarczy wrzucić w wyszukiwarkę Google odpowiednią frazę – to naprawdę nie wymaga wielkiego wysiłku a z pewnością może Ci pomóc w negocjacjach, na pewno nie zaszkodzi – w najgorszym wypadku zyskasz nową wiedzę. Dobrym źródłem będzie strona Głównego Urzędu Statystycznego, na której co pewien czas publikowane są dane dotyczące wynagrodzenia na poszczególnych stanowiskach. Warto sprawdzić, jak kształtuje się średnie wynagrodzenie krajowe na nadym stanowisku czy w konkretnej branży. Istnieje też wiele rozmaitych portali informujących Internautów o wynagrodzeniach oraz fora internetowe, których użytkownicy dzielą się swoimi doświadczeniami w pracy w danym przedsiębiorstwie (wiele osób chętnie dzieli się swoją wiedzą dotyczą danego pracodawcy, informując innych ile sami zarabiają/zarabiali oraz od jakiego wynagrodzenia zaczynali). Całość może stanowić naprawdę ciekawe uzupełnienie danych statystycznych podawanych przez GUS. OKREŚL PRZEDZIAŁ OCZEKIWANEGO WYNAGRODZENIA Jak już wcześniej wspominałam, przychodząc na spotkanie, miej już określony przedział finansowy, który będzie dla Ciebie interesujący. Niech ta kwota będzie wypadkową aktualnego poziomu wynagrodzenia w Twojej branży, Twoich kwalifikacji, doświadczenia i możliwości. Bądź pewny siebie i asertywny. Jeśli pracodawca dojrzy w Tobie coś wartościowego (coś, czego właśnie poszukuje) może zgodzić się na wyższe wynagrodzenie niż to, które wstępnie przewidział. Jeśli poczujesz się dzięki temu lepiej, możesz podając pracodawcy oczekiwany poziom wynagrodzenia wspomnieć o tym, że Twoja wycena bazuje na rynkowych realiach i obiektywnej ocenie Twoich umiejętności. To, że podkreślasz swoją wartość, nie jest niczym złym, do dobrze, że znasz swoje atuty i potrafisz o nich mówić wprost. Pamiętaj tylko, aby nie przesadzić ze zbytnią pewnością siebie (możesz wtedy sprawiać wrażenie pyszałkowatego – dlatego opowiedz rekruterowi o swoich umiejętnościach, wykształceniu, przebytych szkoleniach i osiągnięciach). Aby nie pozbawiać siebie i pracodawcy możliwości negocjacji, określ górną i dolną granicę swoich oczekiwań finansowych. Dzięki temu pokażesz mu, że jesteś osobą otwartą na kompromis i łatwiej będzie Ci uzyskać pożądaną przez Ciebie kwotę. A jeśli określiłeś już widełki oczekiwanego wynagrodzenia, staraj się w trakcie negocjacji poruszać w obrębie tego przedziału. Mówi się, że dolna granica stanowi kwotę o 10-30% wyższą niż aktualne nasze dochody a górna dochodzi do 50-70% powyżej tego, co mamy teraz. Coś w tym jest. Nie spotkałam się jeszcze z osobą, która oczekiwałaby 100% wzrostu wynagrodzenia przy jednoczesnym oferowaniu nowemu pracodawcy takich samych umiejętności, wiedzy i doświadczenia jak u obecnego. CO OPRÓCZ PENSJI – CZYLI POZAPŁACOWA APANAŻE Definiując swoje oczekiwania względem przyszłego wynagrodzenia powinieneś brać również pod uwagę wszystkie inne rzeczy, które będą lub mogą być oddane do Twojej dyspozycji przez nowego pracodawcę. Np.: służbowy samochód z możliwością wykorzystania go również po godzinach pracy, służbowy telefon z kwota przeznaczoną na prywatne rozmowy i sms’y, karnety na siłownię, basen czy fitness, lekcje języka obcego, prywatna opieka medyczna, etc. Kwoty w/w dodatków (odchodząc z Twojej kieszeni i przechodząc na pracodawcę) będą tym samym zwiększały Twoje wynagrodzenie. KTO I KIEDY ZACZYNA ROZMOWĘ O WYNAGRODZENIU? Ustaliliśmy już, że pytanie dotyczące oczekiwań finansowych musi pojawić się podczas rozmowy rekrutacyjnej. A skoro tak, niech ten temat rozpocznie sam pracodawca (czy reprezentujący go rekruter). Przestrzegam raczej przed tym, abyś to Ty podejmował kwestię wynagrodzenia jako pierwszy – zwłaszcza w początkowej fazie rekrutacji. Niestety może to być źle postrzegane przez pracodawcę. Raczej zachęcam do tego, abyś dał rekruterowi czas na poznanie Twojej kandydatury i wyrobienie sobie opinii na Twój temat. Pozwól mu też na przekazanie Ci większej ilości informacji na temat firmy i oferowanego stanowiska. Następnie (kiedy już wyczerpią się tematy i nie będziesz miał do rekrutera żadnych dodatkowych pytań dotyczących tej pracy) przyjdzie czas na przystąpienie do negocjacji wysokości pensji. Jeśli zbyt wcześnie zaczniesz nawiązywać do w/w tematy możesz przyczynić się do tego, że pracodawca zmieni swoje nastawienie względem Ciebie i może zacząć postrzegać się przez pryzmat pazerności, chciwości, żądzy pieniądza. A przecież pieniądz to nie jedyny motywator determinujący Cię do pracy. POD ŻADNYM POZOREM NIE TŁUMACZ SIĘ ZE SWOICH OCZEKIWAŃ Jeśli rekruter w żaden sposób nie zareaguje na podane przez Ciebie kwoty, zamknij temat i nie wdawaj się w zbędne wyjaśnienia, dlaczego tak a nie inaczej. Takie tłumaczenie to NAJGORSZE, co możesz zrobić. Dlaczego? A choćby, dlatego, że udowodnisz tym, iż sam nie jesteś przekonany do tego, że jesteś warty tyle pieniędzy, ile właśnie zadeklarowałeś, że chcesz zarabiać. Pamiętaj, że wciąż jeszcze nie otrzymałeś angażu i rekruter w dalszym ciągu Cię ocenia. Nie poddawaj (przez swoją nieostrożność) pod wątpliwość swoich kompetencji. Zauważ, że takie tłumaczenie to jasny sygnał dla rekrutera, że może próbować zbić cenę do minimum. W końcu przecież brakuje Ci pewności. W konsekwencji możesz dać się zapędzić w kozi róg i zgodzić się na kwotę, która znajduje się grubo poniżej Twoich oczekiwań. Inna sprawa, że tłumacząc rekruterowi, dlaczego chciałbyś tyle zarabiać, możesz mu zasygnalizować, że znajdujesz się w sytuacji patowej, że bardzo zależy Ci na pracy i że, aby ją dostać, jesteś w stanie zgodzić się na gorsze (nie tylko płacowe) warunki zatrudnienia. JAK SZYBKO MAM SIĘ ZGODZIĆ NA PROPONOWANĄ PRZEZ PRACODAWCĘ KWOTĘ? Na to pytanie ciężko udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Negocjacje to obszar bardzo wrażliwy i wymagający od nas wysoko rozwiniętych umiejętności interpersonalnych. To również sztuka obserwacji i wyciągania wniosków w czasie rzeczywistym. Tak naprawdę wszystko zależy od sytuacji. Przypomnij sobie sytuację z dzieciństwa: czy bardziej podobały Ci się zabawki, które dostawałeś bez okazji czy może te, o które musiałeś prosić rodziców? A może ta, którą kupiłeś za swoje pierwsze wypracowane kieszonkowe, była Twoją najlepszą, najcenniejszą? Tak samo dzieje się podczas negocjacji między pracodawcą a kandydatem. Rada: nie przyjmuj pierwszej złożonej Ci oferty i negocjuj dalej. Zazwyczaj, bowiem, pierwsza oferta uwzględnia spory margines negocjacji. Natomiast już druga a jeszcze lepiej trzecia zmiana kwoty może być właśnie tym maksymalnym wynagrodzeniem, które pracodawca jest w stanie zapłacić pracownikowi obejmującemu daną posadę. Oczywiście nie jest to regułą – wiele zakładów pracy posiada sztywno określone siatki wynagrodzeń, od których nie ma odstępstw (warto wcześniej o to zapytać rekrutera, lub ewentualnie posiąść tę wiedzę innymi kanałami). Powodzenia! Małgorzata Marzec – Specjalista ds. HR i PR. Autorka bloga zawodowego HRwpraktyce. Duże zdolności organizacyjne oraz doskonałe kwalifikacje zawdzięcza 8-letniemu doświadczeniu w szeroko rozumianym HR. Specjalizuje się w budowaniu długofalowych relacji biznesowych z klientami indywidualnymi i korporacyjnymi. Zajmuje się również coachingiem z zakresu rekrutacji i oceny pracowników, kreatywności, negocjacji, pracy w grupie. Specjalistka z zakresu kreowania wizerunku; prowadzi consulting z autoprezentacji na rozmowach kwalifikacyjnych, redagowania CV i listów motywacyjnych, metod poszukiwania pracy, etc. Foto:
Branża budowlana z założenia jest uznawana za typowo męską. chociaż kobiety każdego wybierają kierunki związane z inżynierią budownictwa. Coraz więcej kobiet decyduje się na karierę zawodową właśnie w tym sektorze, stawiając na rozwój nie tylko w obszarze projektowania i architektury, ale także zarządzania. Wciąż jednak kobiety mają niższe oczekiwania finansowe niż mężczyźni, co wynika z badania „Młodzi inżynierowie 2022” zrealizowanego przez HRK. Karierę zawodową w branży budowlanej wybiera zdecydowanie mniej kobiet niż mężczyzn, ale od kilku lat zainteresowanie kierunkami związanymi z budownictwem wśród kobiet rośnie, więc jest to tendencja napawająca optymizmem. – Wielu moich klientów bardzo pozytywnie wypowiada się o posiadaniu w organizacji pracownic, które często wnoszą „pierwiastek kobiecy” do zespołu i łagodzą obyczaje w budowlanym środowisku opanowanym przez mężczyzn, a ich kompetencje zawodowe oceniane są na równi z ich kolegami po fachu – mówi Patrycja Sidło, Executive Recruitment Consultant HRK Real Estate & zarobki kobiet: luka płacowa w Polsce wynosi około 20 wynagrodzenie pracowników w branży budowlanej od kilku lat systematycznie rośnie. Stawki, jakie oferują pracodawcy, są zależne od:specjalizacji, stanowiska, doświadczenia zawodowego, rodzaju inwestycji. Jednak niezależnie od wspomnianych czynników, coraz więcej w ostatnim czasie mówi się o różnicach pomiędzy zarobkami kobiet i mężczyzn. Według różnych źródeł realna luka płacowa w Polsce wynosi około 20 proc. Jak pokazały wyniki badania „Młodzi inżynierowie 2022”, istnieje różnica nie tylko pomiędzy wynagrodzeniami kobiet i mężczyzn, ale również w ich oczekiwaniach finansowych. Niespełna połowa kobiet uczestniczących w badaniu HRK wskazała, że chciałaby zarabiać powyżej 5001 zł netto. Przedział zarobków od 4001 do 5000 zł jest satysfakcjonujący dla 32 proc. respondentek, natomiast pomiędzy 3001 a 4000 zł chce zarabiać 21 proc. kobiet. Dla porównania oczekiwania finansowe powyżej 5001 zł netto ma 64 proc. mężczyzn, a 27 proc. oczekuje wynagrodzenia na poziomie 4001-5000 zł netto. Zaledwie 10 proc. panów jako satysfakcjonujące wskazało wynagrodzenie poniżej 4000 zł netto. – Z perspektywy rekruterki, z przykrością muszę potwierdzić, że kobiety na tych samych stanowiskach i o podobnym doświadczeniu zawodowym co mężczyźni, mają niższe oczekiwania finansowe. Różnica kształtuje się na poziomie około 10 – 25 proc. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Myślę, że jednym z nich jest mniejsza pewność siebie – zauważa Patrycja Sidło. Benefity pracownicze: kobiety stawiają na opiekę medyczną i naukę języków Benefity pracownicze mają na celu motywowanie i bonusowe wynagradzanie zatrudnionych w organizacji osób. Nie istnieje uniwersalny pakiet benefitów, który spełniłby oczekiwania wszystkich pracowników. Wyniki badania przeprowadzonego przez HRK pokazują, że kobiety w branży budowlanej mają inne oczekiwania dotyczące benefitów niż mężczyźni. O ile na podobnym poziomie obie grupy oceniły otrzymywanie atrakcyjnych premii, dodatków za pracę w delegacji oraz dofinansowanie kursów i szkoleń, o tyle opieka medyczna ma większe znaczenie dla kobiet (71 proc.), niż dla mężczyzn (52 proc.). Podobnie jest w przypadku posiadania pracowniczego ubezpieczenia na życie, którego oczekuje 58 proc. kobiet i 41 proc. mężczyzn. Sporą różnicę widać także w dofinansowaniu nauki języka obcego, które chciałoby otrzymywać 53 proc. kobiet i jedynie 33 proc. mężczyzn. Z kolei posiadanie samochodu służbowego jest istotne dla 56 proc. mężczyzn i 48 proc. w sektorze budowalnym są podzielone, oprócz obszaru zarządzania. Zainteresowanych jest tyle samo kobiet, co mężczyznWybór drogi zawodowej dla wielu młodych ludzi bywa niełatwym zadaniem. W przypadku branży budowlanej rynek pracy oferuje szerokie spektrum kierunków, którymi mogą podążać absolwenci uczelni technicznych. Wyniki badania „Młodzi inżynierowie 2022” pokazują, że kobiety, które zdecydowały się na rozwój zawodowy w ramach sektora budowalnego, chętniej wiążą swoje plany zawodowe z pracą związaną z projektowaniem (43 proc.) niż z wykonawstwem (34 proc.). U mężczyzn proporcje są niemal odwrotne — chcą się rozwijać w pracach związanych z wykonawstwem (45 proc.), a swoją karierę z projektowaniem chce związać 1/3 ankietowanych mężczyzn (31 proc.). Co ciekawe, wyniki badania pokazują, że taki sam procent kobiet i mężczyzn jest zainteresowanych rozwojem kariery w obszarze zarządzania (16 proc.). Być może jest to pewnego rodzaju prognostyk większej równowagi, przynajmniej w odniesieniu do stanowisk managerskich w sektorze tradycyjnie utożsamianym jako zmaskulinizowany. To tych pracowników nie można zwolnić. Na czym polega ochrona przed wypowiedzeniem?Urlop na żądanie — wszystko co musisz wiedziećCzy można pracować na urlopie macierzyńskim?Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Proszę jeszcze określić swoje oczekiwania finansowe – ta prośba rekrutera wbrew pozorom wprawia w konsternację niejednego kandydata. Co odpowiedzieć? Chciałbyś przecież zarabiać więcej niż teraz. Dużo więcej! Masz jednak świadomość, że nie możesz zażądać kwoty, która dla Twojego potencjalnego pracodawcy będzie zupełnie nierealna. Co zrobić, aby nie powiedzieć ani zbyt dużo, ani zbyt mało? Jak rozegrać tę sytuację, żeby wilk był syty i owca cała? – Kluczem do określenia swoich oczekiwań finansowych jest rzetelne przygotowania się do negocjacji i odpowiedzenie sobie na pytanie, co dla nas, jako dla pracownika jest najważniejsze – mówi Ewa Kastory, senior partner House of Skills, twórca i kierownik merytoryczny Szkoły Negocjacji. – Wbrew pozorom jest to bardzo trudne zadanie. Im bliżej negocjacji, każdy z nas rozpoczyna bowiem negocjować sam ze sobą. Zastanawia się, czy jego oczekiwania nie są zbyt wygórowane. To spore wyzwanie, by właśnie w tej sytuacji zachować zimną krew i być pewnym swojej rynkowej wartości – przekonuje ekspert. Aby wyznaczyć swoje realne oczekiwania finansowe, warto określić: Minimalne oczekiwane wynagrodzenie – to nic innego jak pieniądze, które są potrzebne by pokryć podstawowe potrzeby i zobowiązania czynsz za mieszkanie, kredyty, opłaty i rachunki oraz jedzenie. Maksymalne oczekiwane wynagrodzenie – czyli to, ile musiałbyś zarabiać, by żyć na takim poziomie, o jakim marzysz – chodzić do kina i restauracji, kupować sobie oraz swoim bliskim prezenty, a kilka razy w roku wybrać się na egzotyczne wakacje lub po prostu uzbierać na zakup i remont domu czy mieszkania. Wynagrodzenie rynkowe – czyli to, ile zarabiają inni na podobnych stanowiskach w tej branży. Sprawdzisz to, wypełniając ankietę na Znając te trzy kwoty, zobaczysz, jak mają się Twoje oczekiwania do rynkowych realiów. I dużo łatwiej będzie Ci znaleźć złoty środek, czyli finalne oczekiwania finansowe. To czy kandydat pracuje na umowę o pracę, umowę zlecenie, umowę o dzieło czy jest samozatrudniony przekłada się na wysokość otrzymywanych świadczeń. Podejmując decyzję co do formy zatrudnienia, należy brać pod uwagę zarówno wysokość wynagrodzenia, jaką kandydat otrzymuje dzięki nim „na rękę”, ale również potencjalne korzyści np. ubezpieczenie zdrowotne czy świadczenia emerytalne. Trzeba także koniecznie zwrócić uwagę na premie – ich częstotliwość i zasady przyznawania. Pamiętaj też, żeby swobodnie operować kwotami brutto i netto – w tym celu skorzystaj z kalkulatora, który w łatwy sposób przeliczy, ile – w zależności od umowy – dostaniesz na rękę. Jak wynika z danych portalu wielu pracodawców oferuje swoim pracownikom różnego typu bonusy mające charakter stały. Zdecydowanie najczęściej wskazywanym benefitem jest prywatna opieka medyczna. Popularne jest również ubezpieczenie na życie, świadczenia socjalne czy dofinansowanie zajęć sportowych. Do benefitów zaliczyć można również telefon służbowy czy samochód służbowy do celów prywatnych oraz dodatkowe programy emerytalne. – Określając swoje oczekiwania warto o nich pamiętać i już na początku zaznaczyć co jest dla nas kluczowe, a co będzie tylko kolejną wartością dodaną – zwraca uwagę Ewa Kastory. Wiele rzeczy! Nie tylko wynagrodzenie czy premie, ale również: Czas pracy oraz jego elastyczność np. możliwość pracy zdalnej Dodatkowe ubezpieczenia medyczne, zdrowotne dla pracownika, ale też dla jego rodziny Samochód służbowy oraz zasady jego wykorzystywania do celów prywatnych Dofinansowanie do szkoleń, studiów Formę umowy oraz długość jej obowiązywania Dni wolne – niektóre firmy przyznają dodatkowe dni dla pracujących rodziców Do negocjacji warto przystąpić szczególnie wtedy, kiedy nie uda nam się podnieść oczekiwanego wynagrodzenia. Policzmy też, ile zyskamy, dostając np. samochód do celów prywatnych. Może okazać się, że taki bonus zrównoważy niższą pensję.
Jakie są Twoje oczekiwania finansowe? Co Ty odpowiesz? Posłuchaj naszego zdania – Ewa Baszun i Aleksandra Strugalska (projekt #Emocjonalne) oraz Agnieszka Cyniak i Katarzyna Radziejewska (firma #MOVON) w naszym wspólnym ,,Inspiruj mnie emocjonalnie. Czy jesteś gotowy, aby zmienić swoje życie? jakie zadaje mi blisko 80% osób, zastanawiających się nad terapią Darmowy ebook, w którym dowiesz się, na czym polega terapia indywidualna, dzięki czemu wizyta w gabinecie nie będzie dla Ciebie stresująca. Podając swój adres email, będziesz otrzymywać moje najlepsze wskazówki dotyczące poprawy jakości swojego życia. Będę Cię również informować o najnowszych szkoleniach i warsztatach, jakie organizuje. Polityka prywatności.
„Ile Pani / Pan chce zarabiać?” – to chyba najtrudniejsze pytanie, jakie słyszymy w procesie rekrutacji. Warto znać precyzyjną odpowiedź. No przecież każdy kto szuka pracy lub stara się o podwyżkę wie, że pytanie o oczekiwane zarobki musi paść. A jednak wiele osób słysząc je wzdycha, przewraca oczami, ucieka wzrokiem lub zaczyna niebezpiecznie (dla siebie) kombinować z odpowiedzią. Jeśli dobrze przygotowaliśmy się do rozmowy kwalifikacyjnej i w naszym odczuciu konwersacja miała dobry przebieg, to powinniśmy już mieć przygotowany “grunt” do określenia naszych oczekiwań finansowych. Żeby je jednak podać – trzeba się wcześniej przygotować i uczciwie odpowiedzieć sobie na dwa pytania: ile musimy zarabiać żeby przeżyć i ile chcielibyśmy zarabiać w optymalnych dla nas warunkach. Dzisiaj spróbuję Wam podpowiedzieć, jak wyliczyć obydwie te kwoty i w jaki sposób możecie próbować wyceniać siebie na rynku pracy. Weźcie jednak poprawkę na to, że nie jestem żadnym ekspertem w tej dziedzinie. Dzielę się tylko swoimi przemyśleniami, które nie muszą mieć wiele wspólnego z Waszą rzeczywistością. Zapraszam do lektury. 🙂 Ten wpis powstał w ramach komercyjnej współpracy z serwisem czyli porównywarką zarobków online. To przydatne narzędzie, które umożliwia zestawienie własnej pensji z zarobkami innych osób pracujących w konkretnej branży, w danym regionie. Wypełniając prosty formularz, możemy łatwo i szybko przekonać się, czy zarabiamy dużo czy mało w porównaniu do innych pracowników na podobnym stanowisku. Dzięki temu możemy rzetelnie przygotować się do negocjacji wysokości pensji. Bezpłatne raporty zarobków powstają w oparciu o zweryfikowane dane pochodzące od ponad 900 tysięcy Polaków, którzy już skorzystali z serwisu. >>> Sprawdź, na ile wycenia Cię rynek pracy <<< Perspektywa pracodawcy Czy pamiętacie wpis “Jak negocjować wynagrodzenie? 8 przemyśleń pracownika, szefa i przedsiębiorcy”? Tam wcielałem się w różne role, szefa i przedsiębiorcy, który próbował rekrutować pracowników. Dzisiaj zacznę od tej perspektywy. Sprawa jest bardzo prosta: w zdecydowanej większości przypadków firma rekrutująca osobę na konkretne stanowisko wie, jaki całkowity koszt może ponieść. W przypadku korporacji są to konkretne “widełki” zarobków dodatkowo wzbogacone o benefity pracownicze. W przypadku mniejszych firm pakiet może być uboższy, ale nadal wszystko sprowadza się do całkowitego kosztu danego stanowiska. Skąd pracodawca wie ile powinien pracownikom płacić? Mówiąc w dużym uproszczeniu korzysta z tych samych źródeł informacji o wynagrodzeniach, co kandydat do pracy. Jedyna różnica jest taka, że być może ma dostęp do bardziej szczegółowych raportów wynagrodzeń – zwłaszcza jeśli za nie zapłaci. Gdy firma nie prowadzi rekrutacji samodzielnie lecz korzysta z usług agencji pośrednictwa pracy, to często właśnie od niej ma informacje o parametrach danego stanowiska oraz wysokości pensji oferowanej przez konkurencję i oczekiwanej przez kandydatów. Na niektórych stanowiskach obowiązują “widełki”, a na innych – np. związanych ze sprzedażą – podejście może być zupełnie inne. Znowu w dużym uproszczeniu sprowadza się to do kalkulacji i odpowiedzi na pytanie “ile pieniędzy ten konkretny pracownik jest w stanie przynieść firmie?”. Oczywiście odpowiedź nie jest łatwa. Zależy od rzeczywistej pracowitości, przydatności i efektywności (albo mówiąc wprost jakości) pracy danej osoby. Na etapie rekrutacji nie sposób jej znać lub potwierdzić w praktyce. Bierze się więc pod uwagę dotychczasowe doświadczenie i zdobyte wcześniej umiejętności, które mogą być przydatne w nowym miejscu pracy, wiedzę, wiek, charakter, chęć do nauki, możliwość wniesienia czegoś nowego do zespołu a także – nie oszukujmy się – ryzyko związane z zatrudnieniem bądź niezatrudnieniem danej osoby. Przykładowo: “czy nowozatrudniona kobieta nie zniknie nam za chwilę na urlopie macierzyńskim i wychowawczym?” lub “czy możemy sobie pozwolić na jej / jego utratę i zatrudnienie przez naszą konkurencję?”. Ostatnie z tych pytań jest szczególnie istotne w przypadku negocjacji podwyżki wynagrodzenia w dotychczasowym miejscu zatrudnienia. Mądry pracodawca będzie także próbował ocenić nasz potencjał, który może dotyczyć kilku aspektów: Czy sprawiamy wrażenie stabilności, czy może jesteśmy typem “meteorytu” latającego po rynku pracy? Czy rokujemy, że będziemy wychodzić poza nasz podstawowy zakres obowiązków? Czy istnieje szansa, że obejmiemy w przyszłości większy obszar odpowiedzialności, np. zostaniemy szefem, kierownikiem, dyrektorem lub prezesem 😉 – oczywiście to nie dotyczy wszystkich stanowisk. Te wszystkie elementy układanki mają swoje znaczenie i mogą wpływać na większą lub mniejszą skłonność do spełnienia naszych oczekiwań finansowych. A no i jeszcze jedno: dobrze jest rozumieć język, jakim posługują się pracodawcy i umieć przeliczyć kwoty kosztu pracodawcy (tzw. brutto brutto) na wynagrodzenie brutto oraz wynagrodzenie netto, czyli to co otrzymamy na rękę. Kwoty potrafią się od siebie istotnie różnić, co szczegółowo przedstawiałem we wpisie “Samozatrudnienie, czyli ile można oszczędzić przechodząc z etatu na fakturę”. Do tego wątku jeszcze powrócę w dalszej części artykułu. Czytaj także: Ile warte są benefity pracownicze? – czyli kiedy opłaca się nam zarabiać mniej Jak określić minimalną pensję? Jak wygląda sytuacja z drugiej strony? Jako pracownik chcemy oczywiście zarabiać jak najwięcej. Nie ma w tym nic złego. Warto jednak zacząć określanie oczekiwanego wynagrodzenia od negocjacji z samym sobą – określić ile musimy zarabiać minimalnie żeby przeżyć do 1-ego kolejnego miesiąca. Co nam to da? Będzie to dobry punkt odniesienia w późniejszych rozmowach o pracę. Taki realny “próg bólu” lub inaczej “próg bezpieczeństwa” poniżej którego nie możemy zejść w naszych negocjacjach, choćbyśmy nawet nie wiem jak bardzo chcieli pracować w danej firmie i bylibyśmy gotowi pójść na ustępstwa. Najprostszym sposobem wyznaczenia tej kwoty jest zsumowanie wszystkich koniecznych wydatków, które ponosimy przez cały rok, a następnie ich podzielenie przez 12 miesięcy. Dlaczego sumujemy wydatki w skali roku? Bo część z nich ponosimy co miesiąc (opłaty stałe), ale niektóre ponoszone są raz na kilka miesięcy lub raz do roku. Dla pełnego obrazu potrzebujemy ich wszystkich. Jakie kategorie wydatków można uznać za niezbędne lub konieczne? Tu pewnie intuicyjnie czujecie, że każdy sam musi sobie odpowiedzieć na to pytanie. Inaczej wygląda to w przypadku osoby samotnej, a inaczej w przypadku rodzin wychowujących dzieci. Generalnie do tej kategorii zaliczam te koszty, które zaspokajają podstawowe potrzeby człowieka: Pożywienie Schronienie Ubranie Transport i komunikacja Higiena i podstawowa opieka zdrowotna Przy czym w każdej z kategorii określamy te koszty, które ponosić rzeczywiście musimy. Przykładowo: jeśli mamy mieszkanie kupione na kredyt, to będą to wszystkie opłaty (czynsz, media) oraz rata kredytu. Z drugiej strony: jeśli jeździmy dzisiaj komunikacją miejską, to nie powinniśmy wliczać kosztów taksówek lub samochodu. Jeśli jednak mamy samochód, to powinniśmy uwzględnić także okresowo ponoszone wydatki, np. koszt ubezpieczenia czy przeglądu. To ma być rzeczywiste odzwierciedlenie naszych podstawowych kosztów. Ktoś mógłby uznać, że jego podstawową potrzebą jest rozrywka – jeśli naprawdę tak uważacie, to doliczcie także i te wydatki. 🙂 To ma być Wasze zestawienie – chociaż ja zalecam uwzględnienie tylko poziomu minimum, czyli najgorszego możliwego scenariusza. W przygotowaniu takiego zestawienia może Wam pomóc artykuł “Prosty budżet domowy” oraz zamieszczony poniżej szablon Excel. Po jego wypełnieniu uzyskamy jednoznaczną informację o tym ile netto (czyli “na rękę”) powinniśmy zarabiać co miesiąc, aby przeżyć do końca każdego minimalistycznego miesiąca. Sprawdź również: Jak przeprowadzić rozmowę o podwyżce Jak określić zarobki optymalne? Nikt z nas nie chce wegetować, więc po określeniu minimum pora przejść do określenia optymalnych zarobków. Tu możemy już popuścić wodze fantazji – chociaż ja nadal zalecam, aby trzymać się realiów: Ile chcemy wydać na wakacje? A ile na książki czy inną szeroko rozumianą rozrywkę? Planujemy odwiedzać restauracje? No to ile wydamy na rachunki miesięcznie? Pływalnia? Weekendowe wypady? Wyjazd na narty? Nowy rower? Komputer? Telefon? Inne gadżety? Nowa garderoba? – zwłaszcza jeśli będziemy musieli się inaczej ubierać do nowej pracy Dodatkowe ubezpieczenia? Zabawki dla dzieci? Prezenty dla najbliższych? Zamiar oszczędzania np. 1000 zł miesiecznie? To wszystko ma swoją cenę i warto uwzględnić ją w naszym planie zarobkowym. Po spisaniu wszystkich kosztów do szablonu Excel otrzymamy uśredniony poziom wymaganych zarobków netto. W ten właśnie sposób określiliśmy widełki naszych minimalnych i optymalnych zarobków w odniesieniu do naszych rzeczywistych potrzeb. Tu jest podobnie jak z budżetem domowym – albo potrafimy wszystko w miarę dobrze policzyć, albo tylko wydaje nam się, że wiemy czego oczekujemy. Margines negocjacyjny Kolejne pytanie, które czasami do mnie trafia, to jak określić swój margines negocjacyjny? O ile podwyższyć realnie oczekiwaną kwotę zarobków, aby z jednej strony – pozostawić pole do negocjacji, a z drugiej – nie przestrzelić. Bardzo niepoważnie wygląda, jeśli ktoś mówi “Chcę zarabiać 10 000 zł”, po czym na jeden grymas na twarzy rekrutera sam z siebie wyrzuca “No może 7500 zł”. Po takiej zagrywce od razu widać, że jesteśmy nieprzygotowani. Osłabiamy naszą pozycję negocjacyjną i dajemy od razu pole do pytania “a dlaczego nie 4000 zł?”. I w takim przypadku nie ma dobrej odpowiedzi. Na ewentualne nasze doprecyzowujące pytanie typu “Pan żartuje?” możemy usłyszeć odpowiedź “No tak, ale to Pan zaczął…” 😉 W mojej opinii idealny jest minimalny margines negocjacyjny w postaci dodatkowych 10%. Zresztą zauważcie, że my już mamy nasz przedział negocjacyjny – mieści się on pomiędzy pensją optymalną i minimalną. Te 10%, to taki dodatkowy bufor bezpieczeństwa. I jeszcze jedno: pracodawcy teoretycznie nie interesuje na co będziemy wydawać zarobione w firmie pieniądze, ale z drugiej strony – nasze przygotowanie merytoryczne i rzetelne policzenie ile musimy zarabiać, może pomóc w uzasadnieniu naszych żądań. Oczywiście potraktujcie to jako bardzo luźną sugestię, bo ma ona swoje dobre i złe strony. Rekruterzy co do zasady odradzają powoływanie się na sytuację prywatną, kwestie wydatków itp. Doradzają skupić się raczej na doświadczeniu, osiągnięciach i innych kwestiach zawodowych. Z jednej strony ewentualne “odsłonięcie kulis” naszej skrupulatnej kalkulacji może pokazać, że poważnie podchodzimy do tematu i nie “nadmuchujemy” bezzasadnie roszczeń finansowych. Z drugiej jednak strony potencjalnemu pracodawcy łatwo jest podważyć w takim przypadku, np. zasadność tego byśmy wyjeżdżali na kosztowne wakacje. Po prostu rekrutująca nas osoba może mieć inny styl życia niż my, co może zostać wykorzystane przeciwko nam. Naucz się przeliczać wynagrodzenie netto i brutto! To co nas interesuje, to wynagrodzenie “na rękę” czyli netto. Pracodawcy wolą jednak posługiwać się wynagrodzeniem brutto lub wręcz odwołują się do całkowitego kosztu firmy. Czasami uzależniają także zaoferowanie lepszych warunków finansowych od zmiany formy zatrudnienia, np. z etatu na umowę o dzieło / zlecenie lub wręcz samozatrudnienie. Lepiej to sobie wszystko dokładnie przeliczyć i nie podejmować pochopnie decyzji. W takim przypadku pomocny może być kalkulator wynagrodzenia netto/brutto zainstalowany na telefonie komórkowym: Kalkulator wynagrodzeń dla Androida Kalkulator wynagrodzeń dla iOS Czy nie przesadziliśmy? “A dlaczego tak dużo?” – to pytanie, które potrafi zbić z tropu. Jeśli dobrze wykonamy powyższe zadanie z obliczeniem minimalnych i optymalnych zarobków, to dosyć łatwo będzie nam odpowiedzieć – przynajmniej przed sobą samym. A to jest najważniejsze. Bo jeśli my sami nie wierzymy w racjonalność kwoty, którą podajemy i sami nie potrafimy jej obronić, to dlaczego pracodawca miałby uwierzyć i zaakceptować nasze wymagania? Wydaje mi się, że podczas rozmów od razu widać, czy jesteśmy przekonani do kwot, które podajemy, czy “bujamy w chmurach”. Oczywiście zanim pójdziemy na rozmowę warto upewnić się, czy nasze wymagania finansowe mieszczą się w widełkach rynkowych na danym stanowisku, w danej miejscowości, w sytuacji w jakiej się znajdujemy. Tu po raz kolejny odsyłam do serwisu który – po wypełnieniu ankiety dotyczącej naszej osoby – pozwala uzyskać szczegółowy raport porównujący nasze zarobki oraz benefity pracownicze z zarobkami innych osób w branży. Taki indywidualny raport przygotowywany jest w oparciu o rzeczywiste dane dotyczące honorariów podobnych do nas osób (serwis zebrał już informacje od ponad 900 000 pracowników z całej Polski). Przykładowy raport możecie znaleźć tutaj. Oczywiście nie jest to jedyne źródło informacji. W czasach Facebooka i innych serwisów społecznościowych bardzo łatwo można dotrzeć do znajomych znajomych pracujących na stanowiskach zbliżonych do tego, na które aplikujemy. Krótka rozmowa z nimi potrafi dać dużo więcej niż samodzielnie poszukiwanie informacji w sieci. Jeśli ze wszystkich stron płynie potwierdzenie, że wyliczone przez nas “widełki” mieszczą się w limitach wynagrodzenia dla tej konkretnej pracy, to “jesteśmy w domu”. Wystarczy tylko trafić na fajnego pracodawcę i dobrze wypaść w rozmowie. Jeśli jednak nasze wyobrażenia o wysokości pensji wypadają poza skalę, to warto zastanowić się skąd się bierze tak duża rozbieżność. W tym przypadku powinna nam się zapalić lampka ostrzegawcza. Co podnosi naszą wartość dla pracodawcy? No i tu pojawia się kolejne kluczowe pytanie: “Jak dobrze wypaść w trakcie rozmowy o pracę?”. To jest w zasadzie temat na oddzielny artykuł, ale postaram się dać tutaj kilka podpowiedzi. Dla jasności: to co wymieniam, to kryteria, którymi ja bym się kierował, gdybym dzisiaj rekrutował pracowników. Zacznę od tego, że rozmowy kwalifikacyjnej (lub rozmowy o podwyżce) nie należy traktować jako pojedynczego zdarzenia. To w zasadzie punkt kulminacyjny całego procesu przygotowywania się do uzgodnienia najlepszych warunków zatrudnienia. Proces ten rozpoczyna się dużo wcześniej – optymalnie jeszcze przed pierwszym kontaktem z nowym pracodawcą. Nawet jeśli to pierwsza rozmowa, to trzeba być do niej jak najlepiej przygotowanym i zadbać o “handicap” już na starcie, czyli ruszać z lepszej pozycji niż nasza ewentualna konkurencja. Podobnie jest z rozmową o podwyżce u obecnego pracodawcy. Jeśli przez kilka miesięcy świetnie wykonywaliśmy obowiązki i szef jest zadowolony z efektów naszej pracy, to mamy dużo lepszą pozycję wyjściową, niż gdyby ostatnio zdarzały nam się “wtopy”. Tu łatwiej wyczuć kiedy atmosfera do rozmowy jest lepsza, ale również tu trudniej cokolwiek koloryzować. 😉 Co może podwyższać naszą wartość w oczach przyszłego pracodawcy? Rekomendacje od innych osób – szefowie to też ludzie. Jeśli ich dobry znajomy nas poleci, to nasze szanse rosną. Tu warto od razu dodać, że w wielu firmach działają już programy rekomendacji kandydatów do pracy. Można spróbować przez naszych znajomych dotrzeć do pracowników firmy przez media społecznościowe i wręcz zaproponować, że “damy zarobić” na takiej rekomendacji. To nie są małe pieniądze, np. za dobrego programistę rekomendująca go osoba może otrzymać nawet kilka tysięcy złotych (o ile kandydat z polecenia zostanie zatrudniony po okresie próbnym). Całkiem solidna premia. Samodzielne dotarcie do firmy poza procesem rekrutacyjnym – to rozwiązanie mocno polecam. Jeśli chcielibyśmy pracować w konkretnej firmie, to lepiej do niej samodzielnie zapukać. Jeśli nie prowadzi w danej chwili rekrutacji – to nawet lepiej. Mamy wtedy mniejszą konkurencję, niż gdy ogłoszony zostanie otwarty nabór na konkretne stanowisko. Ale tu trzeba też powiedzieć o tym, że ta metoda może nie zadziałać w niektórych firmach – wszystko zależy od przyjętych tam zasad. Niektóre nie przyjmują kandydatur poza okresami rekrutacji. Doświadczenie zawodowe – brzmi banalnie, ale musimy umieć pokazać, w jaki sposób możemy być przydatni dla firmy. Formalne wykształcenie ma coraz mniejsze znaczenie (no może poza zawodami typu “lekarz”). W większości wypadków liczy się praktyczne doświadczenie. Im wcześniej zaczniemy pracować i je zdobywać – tym lepiej. Ja osobiście lubię się dowiedzieć, w jakich konkretnie projektach brała udział dana osoba, co dzięki niej się udało (lub nie) i usłyszeć dlaczego. Już na podstawie jakości konstruktywnej autokrytyki wiele mogę się dowiedzieć o tym, jak kandydat postrzega siebie i otaczającą go rzeczywistość. Certyfikaty i nagrody – warto chwalić się dodatkową wiedzą. Zdecydowanie bardziej od certyfikatów i dyplomów potwierdzających odbyte szkolenia (z których niewiele musiało zostać w głowie) cenię uzyskane nagrody. Prawie zawsze pokazują one, że mam do czynienia z osobą ambitną i ponadprzeciętną. Rozpoznawalna marka – albo inaczej: czy istnieje zewnętrzne potwierdzenie naszego statusu eksperta? Jeśli chcemy być za taką osobę uważani, to na pewno nie zaszkodzi prowadzenie bloga związanego z naszą profesją, występowanie na konferencjach branżowych, publikowanie bądź cytowanie przez tradycyjne media. Takie dokonania pokazują, że nie jesteśmy tylko “wyrobnikiem” od 9:00 do 17:00, ale naprawdę traktujemy nasz fach poważnie poświęcając na niego także prywatny czas. Dobry i pozytywny wizerunek – uśmiech, otwartość, wrażenie pewności siebie, umiejętność słuchania, gotowość do rozmowy – zdecydowanie wolimy przebywać w towarzystwie takich osób niż mruków. Dobre przygotowanie do rozmowy – średnio 4 na 5 osób, z którymi miałem szansę odbywać spotkania rekrutacyjne, nie były tak naprawdę przygotowane do rozmowy, tzn. nie potrafiły odpowiedzieć na kluczowe pytania. Przykłady niektórych z nich znajdują się poniżej w artykule. Wykazywanie zainteresowania tym, na czym będzie polegała nasza praca – wbrew pozorom niewiele osób szczegółowo dopytuje się o zakres zadań na nowym stanowisku, zakres oczekiwań i to w jaki sposób szef mierzyć będzie sukcesy pracownika. A od tego już niebezpiecznie blisko do stwierdzenia “skoro nie interesujesz się tym co będziesz robić to znaczy, że szukasz po prostu jakiejkolwiek roboty i wszystko Ci jedno co będziesz robić dopóki hajs się będzie zgadzał”. Czy to źle? Zależy na którym stanowisku. Jest jeszcze jedno istotne kryterium decyzji o zatrudnieniu danego kandydata, które wynika ze zsumowania wszystkich powyższych punktów. Ja je sprowadzam do dwóch pytań, które zadawałem sobie jako osoba rekrutująca współpracowników: Czy mogę sobie pozwolić na utratę takiego kandydata? Czy to nie będzie błąd? Czy będę żałował ew. negatywnej decyzji, jeśli ta osoba znajdzie zatrudnienie u mojej konkurencji? Tłumacząc to na język kandydata do pracy można zadać sobie następujące pytania: Czy wyglądam na osobę, która ma spore szanse pracy w innym miejscu (która może przebierać w ofertach pracy)? Czy warto się o mnie zabijać? Jeśli na to ostatnie pytanie odpowiadasz sobie “nie”, to być może jest to dobry moment, by popracować nad poczuciem własnej wartości. Ja głęboko wierzę w to, że największy wpływ na to ile będziemy zarabiać mamy my sami. Nikt nam nie każe pracować dla konkretnego pracodawcy lub w konkretnym zawodzie. Nikt nie każe też pracować za konkretne, zbyt niskie pieniądze. Oczywiście ew. przekwalifikowanie, zdobycie nowej wiedzy lub przeprowadzka do innego miasta “za chlebem” nie są łatwe, proste i przyjemne, ale często jest to najlepsza metoda na istotne podwyższenie zarobków. Jeśli potrafimy się w jakiś sposób wyróżnić, to nasze szanse na zatrudnienie są wyższe. Niestety, według moich dotychczasowych obserwacji (skromnych), kandydaci zbyt często próbują zaszpanować fajnym wyglądem CV, a zbyt rzadko dbają o to, by po prostu być przygotowanym do merytorycznej rozmowy i odpowiedzi na mniej lub bardziej trudne pytania. Umiejętność odpowiedzi na trudne pytania Tu dochodzimy do kolejnej kwestii: naprawdę można przewidzieć większość pytań, które mogą nam być zadane na rozmowie kwalifikacyjnej. I warto mieć na nie dobre odpowiedzi. Chcecie kilka takich “klasyków”? Proszę bardzo: W czym jest Pan dobry? Jakie są Pana najmocniejsze strony? Jakie są Pana wady? Ile chciałby Pan zarabiać? Co chciałby Pan robić za 5 lat? Dlaczego chce Pan u nas pracować? Co Pan wie o naszej firmie? Czy ma Pan jakieś pytania? 😉 Dlaczego powinniśmy Pana zatrudnić? Dlaczego tak drogo? Czy są jednoznacznie dobre odpowiedzi na te pytania? Nawet jeśli nie, to jednak trening czyni mistrza. Stańcie przed lustrem w domu i spróbujcie sobie wielokrotnie na nie odpowiedzieć. Jeśli będziecie uczciwi sami ze sobą, to szybko wyłapiecie wszystkie niepotrzebne i zdradzające Was grymasy czy źle brzmiące odpowiedzi. Wystarczy poświęcić trochę energii. Zobacz także: Samozatrudnienie, czyli ile można oszczędzić przechodząc z etatu na fakturę W boju hartuje się stal Zachęcam do tego, by stale poszukiwać lepszej pracy. Jeśli nie macie dzisiaj zamiaru jej zmieniać, to możecie brać udział w spotkaniach rekrutacyjnych chociażby po to, by zdobywać doświadczenie w tego typu trudnych rozmowach. Im więcej ich przeprowadzicie, tym lepiej poznacie siebie i własną reakcję w różnych sytuacjach, które na tym etapie nie będą jeszcze dla Was wybitnie stresujące. A doświadczenie w rozmowach z rekruterami przyda się Wam, gdy naprawdę będziecie chcieli lub musieli zmienić pracę. Albo poszukać jej po niespodziewanym zwolnieniu (czego nikomu nie życzę). Zapewniam Was, że jeśli opanujecie sztukę rozmawiania, to z łatwością będziecie mogli stosować takie “numery”, na które nie pozwolilibyście sobie bez zdobytego w boju doświadczenia. Przykładowo można z uśmiechem na ustach powiedzieć przyszłemu pracodawcy: “Proszę Pana – nie jesteśmy na tureckim bazarze. Dopuszczam pewną elastyczność w zakresie wysokości oczekiwanego wynagrodzenia, ale przy omówionym pakiecie – rozbieżność jest zbyt duża” i pomimo tego otrzymać propozycję etatu za oczekiwaną kwotę. Tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Wam urealnić Wasze oczekiwania finansowe i jednocześnie dobrze przygotować się do rozmów kwalifikacyjnych. Nie zapominajcie, że sytuacja się zmienia i warto na bieżąco weryfikować swoją wartość na rynku pracy. Zwłaszcza teraz – gdy PKB rośnie i bezrobocie od roku spada. Jeśli podobają się Wam moje przemyślenia, to zachęcam do podzielenia się linkiem do artykułu z Waszymi znajomymi. Być może będą Wam wdzięczni. 🙂 Chętnie usłyszę także, jakie Wy przyjmujecie kryteria przy określaniu wysokości oczekiwanego wynagrodzenia. Miłego dnia! Zdjęcie na początku: Fotolia, Patryk Kosmider
jakie są twoje oczekiwania finansowe