Kliknij tutaj --> 🌔 spalarnie odpadów w polsce 2019
W Polsce corocznie wytwarzanych jest około 12 mln ton odpadów komunalnych, z cze-go w sposób zorganizowany zbiera się około 10 mln ton. Zdecydowana większość zebra-nych odpadów jest deponowana na składowiskach. Szacuje się, że w masie odpadów skła-dowanych, ponad 4 mln ton stanowią frakcje biodegradowalne (więcej niż połowa masy
Spalarnie odpadów w systemie ETS – reforma w handlu uprawnieniami do emisji. Unijny system handlu uprawnieniami do emisji funkcjonuje w Europie od 2005 roku. Od tego czasu jest on stale modyfikowany tak, aby jak najbardziej efektywnie przyczyniać się do redukcji emisji gazów cieplarnianych w ramach Europejskiego Zielonego Ładu [1].
Pożary miejsc gromadzenia odpadów w Polsce to nie lada wyzwanie nie tylko dla strażaków. Płonące stosy śmieci zanieczyszczają środowisko i dewastują już i tak obciążony ekosystem. Co gorsza, palące się odpady to często nie wynik wypadku, ale celowe działanie osób zaangażowanych w śmieciowy biznes.
Jak widzimy, nowoczesne spalarnie pozwalają na bezpieczny i bardzo efektywny proces odzyskiwania energii z odpadów. Modernizacja spalarni w Warszawie pozwoli na przetwarzanie jeszcze większej ilości śmieci i dostarczanie z nich ciepła do 12 000 gospodarstw domowych oraz prądu do 16 000. Zmniejszy także składowanie odpadów nawet o 80%.
Wśród zapowiadanych zmian znalazły się: budowa dużej instalacji do utylizacji odpadów medycznych oraz wydanie specustawy gwarantującej partnerstwo prywatno-publiczne przy budowie instalacji. Zdaniem Kariny Szafranek-Braś, uruchomienie nowej instalacji nie jest rozwiązaniem. Konieczne jest rzetelne zbilansowanie ilości wytwarzanych
Site De Rencontre En Suisse Romande Gratuit. Specjaliści oceniają spalanie odpadów jako prymitywne, niebezpieczne dla ludzi i środowiska, hamujące dążenia do gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ). Lekarze alarmują, że spalarnie przyczyniają się do wad noworodków, wzrostu zachorowań na nowotwór krwi oraz chorób układu oddechowego. Tymczasem inwestorzy planując kolejne instalacje zapewniają o najlepszych technologiach, transparentności oraz dogodnych lokalizacjach. 12 maja do informacji publicznej dotarły plany Firmy Fortum Power and Heat Polska Sp. z dotyczące postawienia spalarni odpadów przy północno-wschodniej granicy Wrocławia, na terenie gm. Wisznia Mała, obręb Biskupice. Wolumen spalania miałby dochodzić do 200 tys. ton rocznie, a co za tym idzie, byłaby to jedna z większych tego typu instalacji w Polsce. Od tego momentu mieszkańcy przeciwni tymże planom postanowili walczyć. Powołali komitet społeczny STOP wrocławskiej spalarni, który reprezentuje protestujących mieszkańców. Dwumiesięczna batalia na argumenty Porozumienie podpisane między Fortum, miastem Wrocław i gminą Wisznia Mała oficjalnie udostępniono na stronie firmy dopiero pod koniec maja po nagłośnieniu utrudniania dostępu do informacji. Następnego dnia Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia wydał w tej sprawie swoje pierwsze oświadczenie, w którym zaznaczył, że zamierza apelować do inwestora, aby ten wyjaśnił wątpliwości mieszkańców oraz, w miarę swoich możliwości władczych, obserwować jego działania. Po kilku dniach ukazało się kolejne oświadczenie, w którym prezydent podkreślił konieczność społecznej akceptacji, żeby tego typu inwestycja doszła do skutku i ocenił jako uchybienie działanie inwestora polegające na złożeniu wniosku o wydanie decyzji środowiskowej bez wcześniejszych konsultacji z mieszkańcami. 9 czerwca opublikowano oświadczenie wójta gminy Wisznia Mała Jakuba Bronowickiego, z którego wynika, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego z 2019 r. dla tego obszaru nie został stworzony w celu posadowienia tam elektrociepłowni. Ponadto Bronowicki wyraził poparcie dla sprzeciwu mieszkańców wobec planowanej instalacji. Wspólny sprzeciw samorządowców Po kilku dniach protestujący mieszkańcy zorganizowali na wrocławskim Rynku protest, domagając się oficjalnego sprzeciwu wobec budowy spalarni i deklaracji, że w razie jej powstania Wrocław nie odkupi od niej energii. Tego samego dnia prezydent Sutryk, wójtowie gminy Wisznia Mała oraz gminy Długołęka Wojciech Błoński wydali wspólne oświadczenie, w którym apelowali o zaniechanie przez firmę Fortum działań związanych z planami „Budowy bloku energetycznego o mocy do 20 MWe oraz 51 MWt opartego na kotle rusztowym” zasilanego przez spalanie odpadów. Fortum wyjaśnia – „Nie podjęliśmy jeszcze decyzji o budowie elektrociepłowni. Obecnie trwa etap analiz i konsultacji, który potrwa co najmniej rok. Spodziewamy się, że wójt Wiszni Małej wyda decyzję środowiskową w tej sprawie do maja przyszłego roku. Decyzji Fortum o realizacji inwestycji lub jej zaniechaniu możemy spodziewać się w czerwcu 2022. Do tej pory chcemy realizować szeroki program informacyjny” – mówi Jacek Ławrecki, dyrektor ds. komunikacji, rzecznik prasowy polskiego oddziału Fortum. Według inwestora za wybraną lokalizacją ma przemawiać poprzedzone szczegółową analizą cechy takie jak: odległość działki położonej w obrębie Biskupice od najbliższych zabudowań mieszkalnych wynosząca 750 metrów (będących już na etapie ukończonej budowy, a nie podczas budowania lub planowanych – przyp. red.), możliwość dogodnego transportu paliwa do instalacji oraz wystarczająco bliska odległość sieci ciepłowniczej. – „Działkę oddzielają od otoczenia ruchliwe drogi (S8, DK98) i to one stanowią realne źródło hałasu i zanieczyszczeń, a nie elektrociepłownia” – mówi przedstawiciel Fortum. Ławrecki dodaje, że ewentualna realizacja inwestycji opierałaby się na zastosowaniu tzw. standardów BAT, czyli najlepszych dostępnych technologii. Na BAT-y miałby składać się system oczyszczania spalin, który złożony jest przede wszystkim z instalacji odazotowania oraz odsiarczania, jak również systemu odpylania. Dodatkowo wykorzystanie węgla aktywnego pozwoliłoby wiązać niektóre niebezpieczne związki chemiczne. Mieszkańcy: korporacyjna hipokryzja Dr Ewa Rozkosz z komitetu społecznego STOP wrocławskiej spalarni podkreśla, że dzięki sile społeczności Wrocławia i dwóch sąsiadujących gmin – Wiszni Małej oraz Długołęki – udało się obnażyć tzw. korporacyjną hipokryzję Fortum. Specjaliści (w kontekście szeroko pojętej ekologii) odnoszą takie działania również do coraz powszechniejszego stosowania greenwashingu. – „Korporacyjną hipokryzję uprawia Fortum »urabiając« mieszkańców. Treść porozumienia z włodarzami dwóch gmin firma udostępniła dopiero pod wpływem nacisków społecznych, choć dotyczyło ono nomen omen transparentności. Firma pomija w przekazach charakterystykę odpadów, które zamierza spalać. Są wśród nich materiały wielkogabarytowe, papa, tworzywa sztuczne i wiele innych. Sam RDF wymieniany przez Fortum podczas medialnych wpisów, może nawet zgodnie z treścią złożonego raportu w ogóle nie zasilać spalarni” – wylicza działaczka. Dr Rozkosz skrupulatnie wypunktowuje błędy spółki i stwierdza, że przez swoje sprzeczne działania Fortum traci zaufanie. – „Fortum gra również odległościami. W filmie promocyjnym celowo zasłania budynki mieszkalne. Pomija, że dla postępowania najważniejsza jest odległość terenu planowanej spalarni od najbliższych działek przeznaczonych pod zabudowę mieszkalną, a nie przekracza ona nawet 100 metrów” – wyjaśnia dr Rozkosz. List Czterdziestu Profesorów Kilkudziesięciu profesorów z wrocławskich uczelni, między innymi: Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego, Uniwersytetu Przyrodniczego, Uniwersytetu Ekonomicznego oraz Uniwersytetu Medycznego wystąpiło z apelem do centrali i prezesa Fortum Corporation w Finlandii. Opisali oni nieetyczne praktyki polskiego oddziału firmy. Kopię listu przesłano do Komisji Europejskiej i Ministerstwa Środowiska Finlandii. – „Głównym powodem powstania Listu Czterdziestu Profesorów było nasze oburzenie oraz konieczność wyrażenia sprzeciwu wobec skandalicznych metod stosowanych przez firmę Fortum podczas przygotowywania inwestycji. Jesteśmy również głęboko zaniepokojeni wpływem tak ogromnej spalarni najgorszych odpadów na Wrocław i okolice” – wyjaśnia prof. Marcin Magdziarz z Politechniki Wrocławskiej, inicjator listu. Na stronie internetowej centrali Fortum w Finlandii jest napisane, że najważniejszymi wartościami, którymi kieruje się firma są: ciekawość, odpowiedzialność za społeczeństwo, uczciwość i szacunek. Jak mówi prof. Magdziarz, planowana spalarnia miałaby stanąć w odległości niespełna 100 metrów od działek przewidzianych pod zabudowę mieszkaniową, 500 metrów od trwających budów nowych domów i 800 metrów od istniejącej zabudowy mieszkaniowej i pyta: „gdzie tu jest miejsce na odpowiedzialność i szacunek?” Na stronie Fortum czytamy, że firma wierzy w przejrzystość i chce prowadzić biznes w sposób etyczny. „Tymczasem polski oddział Fortum tę zasadę kompletnie ignoruje” – zauważa profesor. Przypomina też, że od ponad roku w mediach można znaleźć informacje, z których wynika, że w tej lokalizacji ma powstać centrum logistyczne. Fortum zarzuca się celowe ukrycie faktu planu budowy spalarni, o którym było wiadomo już półtora roku wcześniej. –„Lokalizacja inwestycji została podana do publicznej wiadomości dopiero w maju tego roku, po pospiesznie przeprowadzanej zmianie planu zagospodarowania przestrzennego przez gminę Wisznia Mała oraz po podpisaniu porozumienia z władzami Wrocławia i Wiszni Małej. Podczas głosowania nad planem zagospodarowania rada gminy nie została poinformowana, że planowana jest tu spalarnia odpadów” – wylicza naukowiec. Wadliwy raport środowiskowy Pomysł powstania spalarni odpadów krytykuje również Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, które zgodnie z zapewnieniami zleciło ocenę Raportu Oddziaływania na Środowisko (OOŚ) planowanej spalarni odpadów. Opracowanie zostało wykonane przez profesora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dr hab. Leszek Pazderski, prof. UMK widzi w raporcie szereg błędów, uznanie terenu za niewartościowy przyrodniczo, podczas gdy istnieje tam flora roślin kwietnych z rodzin: baldaszkowatych, goździkowatych, marzenowatych, bobowatych, różanowatych, astrowatych, powojowatych, dziurawcowatych. Co znaczące, inwestor zbagatelizował wpływ spalarni na klimat. – „Aby raport środowiskowy był zgodny z prawem, nie może marginalizować wpływu spalarni na klimat, a wręcz przeciwnie – musi uwzględniać wielkość rocznych emisji gazów cieplarnianych. Inwestor powinien liczyć się z tym, że zostanie opodatkowany, podobnie jak za emisje ze spalania węgla. Dziś te opłaty wynoszą już ponad 50 euro za tonę, a w przyszłości nadal będą rosnąć” – komentuje Gawlik. Szereg mankamentów w raporcie OOŚ spalarni, aż dziwne- szczególnie brak uwzględnienia emisji gazów cieplarnianych?! @ewarozkosz @XRPolska @HanaSchu @GoTracz @m_kokoszkiewicz @MSobodzian @SutrykJacek @Dlugoleka @esufin @RSuligowski @RokickaJulia — Radoslaw Gawlik (@GawlikRadoslaw) July 12, 2021 Wady noworodków, nowotwory krwi, dioksyny w mleku kobiecym i choroby układu oddechowego Dr n. med. Agnieszka Bronowicka-Szydełko z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wyjaśnia, że istnieją dowody naukowe wskazujące na negatywny wpływ spalarni na ludzkie zdrowie: WYŻSZY POZIOM DIOKSYN W ORGANIZMIE – 10-letni biomonitoring matek i ich dzieci potwierdził, że dioksyny były przekazywane z mlekiem matki. Dzieci były narażone na zmiany w DNA, a tym samym miały wyższy poziom ryzyka wad i nowotworów – badania z 2019 r. prowadzone przez dwa niezależne zespoły oraz objęły spalarnie w Zhejiang i Fujian Provinces w CHINACH. PRZEDWCZESNY PORÓD I WADY NOWORODKA – Przeanalizowano 21 517 porodów kobiet mieszkających w promieniu 4 km od 8 spalarni w regionie Emilia-Romania we Włoszech w latach dowody potwierdzające wpływ spalarni na występowanie wrodzonych wad serca, wad dróg moczowych wad narządów płciowych i spodziectwa. WZROST ŚMIERTELNOŚCI – praca z 2021 r., analiza 13 spalarni działających w Europie i w Azji w ciągu ostatnich 15 lat. WZROST CZĘSTOŚCI WYSTĘPOWANIA GUZA UKŁADU LIMFOHEMATOPOETYCZNEGO, CHORÓB UKŁADU KRĄŻENIA, A U KOBIET ZAOBSERWOWANO NASILONE TENDENCJE DO OSTRYCH CHORÓB UKŁADU ODDECHOWEGO – badania z 2019 r. przeprowadzone w oparciu o wypisy szpitalne pacjentów mieszkających w pobliżu spalarni w Pizie we Włoszech. WZORST ZACHOROWAŃ NA CHŁONIAKA NIEZIARNICZEGO (NOWOTWÓR KRWI) – badania prowadzone w Besançon we Francji w 2000 (badania prowadzone dla okresu 1980 r. – 1995 r.). Stwierdzono 2,3-krotne ryzyko (95% CI, 1,4 – 3,8) zachorowania na chłoniaka u osób mieszkających na obszarach sklasyfikowanych jako wysoce narażone na działanie dioksyn (wyższy poziom dioksyn wykazano również w glebie i w jajach kurzych). Wówczas również panowało przekonanie, że spalarnie są bezpieczne (!). Autorzy piszą: „Chociaż emisje ze spalarni zwykle nie są uważane za ważne źródło narażenia na dioksyny w porównaniu z innymi źródłami tła, nasze odkrycia potwierdzają hipotezę, że dioksyny środowiskowe zwiększają ryzyko chłoniaka nieziarniczego wśród populacji żyjącej w pobliżu spalarni”. – „Twierdzenie, że w dymie ze spalin spalarni nowej generacji wydobywa się tylko para wodna i CO2, a inne substancje w ilościach śladowych i nie mają wpływu na ludzkie zdrowie jest w mojej opinii nadużyciem. Większość substancji obecnych w dymie czy popiele jest niepoznana” – wyjaśnia dr n. med. Bronowicka-Szydełko. Jak dodaje, w samym USA aktywnie produkowanych i przetwarzanych jest ponad 40000 chemikaliów, które w konsekwencji trafiają do odpadów – nie wiemy jakie stężenia wszystkich z nich są dopuszczalne, zwłaszcza, że w czasie spalania (procesu wysokotemperaturowego) reagują one ze sobą tworząc różne toksyny takie jak wielopierścieniowe związki aromatyczne (WWA), dioksyny i wiele niepoznanych. – „Dioksyny zabijają powoli” – podsumowuje dr n. med. Bronowicka-Szydełko. KE nie sfinansuje budowy żadnej spalarni odpadów Piotr Barczak z Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste, ekspert European Environmental Bureau (EEB) ds. polityki odpadowej współpracujący na co dzień między innymi z Komisją Europejską (KE) zaznacza, że zgodnie z celami Europejskiego Zielonego Ładu, KE nie zezwala na finansowanie budowy ani modernizacji żadnych instalacji spalających lub współspalających odpady. Powstawanie tego typu inwestycji nadal utrudnia bowiem transformację do gospodarki niskoemisyjnej oraz gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ). – „W kraju, w którym i tak już mamy poważne problemy z porozumieniem się w sprawach klimatycznych, a droga do neutralności klimatycznej i tak jest wyboista, nie możemy sobie pozwolić na żadnych nowych emitorów emisji CO2, a takimi są spalarnie” – tłumaczy Barczak. Piotr Rymarowicz z Towarzystwa na rzecz Ziemi zwraca uwagę na brak spójności w polityce odpadowej Polski. Przywołuje Krajowy Plan Gospodarki Odpadami (KPGO) i zaznacza wyłaniające się z niego sprzeczne stanowiska w sprawie spalania odpadów. Przy braku informacji o budowie kolejnej spalarni, deklaracji poprawy stanu środowiska, wprowadzenia GOZ i redukcji emisji CO2, z aktualizacji tego planu można wywnioskować, że „moc przerobowa spalarni ma wzrosnąć 4-krotnie, a spalane mają być nawet te odpady, które wykorzystują teraz cementownie”. – „Jeśli ktoś wierzy, że PiS realizuje swoje obietnice programowe, to powinien przyjrzeć się ostatniej skandalicznej zmianie KPGO z maja br. Z tej aktualizacji wyłania się obraz Polski jako spalarniowego eldorado” – ostrzega Rymarowicz. Spalanie odpadów jest „prymitywne, niebezpieczne i hamuje rozwój GOZ oraz Zero Waste” Jak mówi ekspert EEB, spalanie odpadów jest nie tylko działaniem generującym zanieczyszczenia, ogromne ilości gazów cieplarnianych, niebezpiecznych popiołów oraz żużli, a co gorsza, prowadzącym do marnowania cennych zasobów, ale także bardzo drogim i cementującym taki układ na kolejne 20-30 lat. Energia z odpadów jest pożądana, jeśli zostaje pozyskana z fermentacji beztlenowej materii organicznej, ale nie ze spalania. – „Błędne jest mówienie, że spalarnie domykają system. Nic bardziej mylnego. One generują nie tylko chmurę CO2, ale także góry żużli i popiołów. Ostatnie badania pokazały, ze te żużle mogą być potencjalnymi niebezpiecznymi źródłami mikroplastików w środowisku” – podsumowuje Barczak.
Prawo polskie ani unijne nie zabrania budowy spalarni odpadów. Jednak Unia Europejska nie przeznaczy w przyszłej perspektywie pieniędzy na ten cel. Kraje UE mają ich już tyle, ile potrzeba, a Unia stawia na recykling, redukcję odpadów u źródła i ich powtórne wykorzystanie. Tymczasem w Polsce trwa dyskusja na temat zasadności termicznego przekształcania śmieci jako jednego ze sposobów zagospodarowania bardzo kłopotliwej frakcji. Tak zwana frakcja energetyczna czy kaloryczna (inaczej rdf - Refuse Derived Fuel), czyli np. papiery kolorowe, zmoczona makulatura czy osady z oczyszczalni ścieków, nie może być w obecnym stanie prawnym składowana, magazynowana ani spalana. A możliwe, że nawet 36 mln ton tego zalega obecnie na składowiskach. Trzeba coś z tym zrobić Zwolennicy spalarni podnoszą dwa argumenty przemawiające za spalaniem odpadów. Po pierwsze jest to metoda zagospodarowania frakcji rdf, po drugie - potencjalne źródło ciepła i energii elektrycznej (kogeneracja), które mogłyby być wytwarzane przy spalaniu. - Trzeba coś z tym zrobić, bo to marnotrawstwo, frakcję tę należy uznać za darmowe źródło energii, bo nie trzeba tego kupować, a zakłady termicznej obróbki jeszcze by na tym zarobiły – mówi Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP. Jak dodaje, prawo krajowe narzuca limit termicznego przekształcenia w wysokości do 30 proc. strumienia odpadów. A po nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zlikwidowano RIPOK-i, którymi były także niektóre spalarnie. Presja na budowę spalarni Paweł Głuszyński, ekspert Towarzystwa na rzecz Ziemi podkreśla, że w Polsce od 20 lat trwa silna presja na rzecz budowy spalarni odpadów, będąca efektem nieudacznictwa i działania silnego lobby. Jego zdaniem spalanie odpadów jest też formą odpowiedzi na niezdolność samorządów do poradzenia sobie selektywną zbiórką i recyklingiem odpadów komunalnych. - Działania są skoncentrowane na tym, jak zagospodarować czy „pozbyć się” odpadów zmieszanych, a nie jak zmniejszyć ich ilość poprzez usprawnienie segregacji i selektywnej zbiórki u źródła – mówi. Czytaj też: Gminy czekają na dane i nowy wzór wyliczeń poziomu recyklingu>> Wskazane zezwolenia na magazynowanie, obecnie jest fikcja Zdaniem Leszka Świętalskiego nowy stan prawny wytworzył lukę co do kwestii przekształcania Dopominamy się, żeby po zmianie ustawy o odpadach i utrzymania czystości w gminach resort klimatu przedstawił koncepcję zagospodarowania frakcji energetycznej. Do tego czasu chcemy – i wystąpiliśmy o to do ministra – czasowego zezwolenia na magazynowanie tej frakcji, ponieważ uprawiamy fikcję - ta frakcja bowiem jest, ale jednocześnie jej nie ma – nie wolno jej składować, magazynować, ani spalać - podkreśla. Paweł Głuszyński przyznaje, że wprowadzony zakaz składowania odpadów palnych jest niewykonalny z przyczyn technicznych i finansowych. - Tworzenie prawa, którego nie da się zrealizować, jest psuciem prawa. W żadnym z 7 krajów unijnych, gdzie go wprowadzono, nie spowodował zwiększenia poziomu recyklingu odpadów. Wszędzie doprowadził do zwiększenia liczby spalarni i wzrostu ilości spalanych odpadów - zaznacza. Jego zdaniem priorytetem nie są spalarnie. - Oprócz usprawnienia selektywnej zbiórki samorządy powinny się zajmować budową odpowiedniej wydajności kompostowni oraz biogazowi oraz uzyskaniem dla nich decyzji ministra rolnictwa na produkt – kompost lub poferment, które będą mogły być wliczone do osiąganego poziomu recyklingu - mówi. Spalarnie nie powinny powstawać Piotr Rymarowicz, prezes Towarzystwa na rzecz Ziemi uważa, że spalarnie to przeżytek, a alternatywą dla nich jest selektywna zbiórka odpadów, recykling i eliminowanie takich odpadów, których się nie da powtórnie wykorzystać w formie recyklingu. - Bo niestety są odpady np. z PCV, których nie da się przetworzyć – nie ma dla nich metody recyklingu i nie są przetwarzane. Nie nadają się też do spalenia, bo przy spalaniu odpadów zawierających chlor, tworzą się toksyczne związki - mówi. Jak podkreśla, skoro dążymy do gospodarki w obiegu zamkniętym i do 2050 roku mamy wyeliminować wszystkie źródła CO2, to także spalarnie odpadów. – Te instalacje, które zostały już zbudowane, należy eksploatować zgodnie z ich wydajnością, ale nie dłużej niż do 2050 roku - mówi. Jego zdaniem żadne kolejne spalarnie nie powinny powstawać, bo nie ma sensu budować czegoś, co będzie musiało być wkrótce zamknięte. Paweł Głuszyński mówi, że w efekcie spalania odpadów generowanych jest więcej CO2 niż w przypadku ich składowania po obowiązkowej stabilizacji. A w trakcie spalania odpadów powstają też inne i bardziej toksyczne związki chemiczne. Spalarnie nie muszą być uciążliwe dla środowiska Jednak jak nam mówi Natalia Matyasik z Krakowskiego Alarmu Smogowego, nowoczesne spalarnie odpadów muszą spełniać rygorystyczne normy emisji, co sprawia, że przy prawidłowej eksploatacji nie powinny być one uciążliwe dla środowiska. - W instalacjach tego typu ma miejsce wielostopniowe oczyszczanie spalin, które pozwala ograniczyć emisje szkodliwych substancji do minimum – tłumaczy. O spalarniach zadecyduje minister klimatu Zgodnie z nowelizacją ustawy o odpadach z 2019 roku, sposób zatwierdzania ostatecznej listy spalarni jest w gestii ministra klimatu. Inwestorzy będą musieli zgłosić się najpierw do marszałków, którzy następnie przedłożą listę proponowanych inwestycji ministrowi. Po weryfikacji lista instalacji z wstępną zgodą na uzyskanie decyzji i pozwoleń na realizację zostanie opublikowana w formie rozporządzenia. W Polsce jest obecnie 9 spalarni odpadów komunalnych. Jak się dowiadujemy, ponad 30 samorządów może zgłosić propozycje budowy spalarni do ministerialnej listy. Obecnie Olsztyn rozpoczął budowę spalarni, a budowa w Gdańsku jest pod znakiem zapytania, bo są poważne zastrzeżenia do dokumentacji i wydanej decyzji środowiskowej. Daria Danecka, Wojciech Radecki Sprawdź POLECAMY ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów w programie LEX jest zależny od posiadanych licencji.
No, właśnie. Musi, powinna czy może? A może nie powinna? Jak to jest z tymi spalarniami? Przyznam, że jest to temat, który bardzo mocno mnie interesuje. Zresztą kto czyta naszego bloga regularnie, ten wie. Dzisiaj znów do niego wracam i poświęcę mu trochę więcej miejsca. Historia spalarni odpadów Wbrew pozorom, tzw. zakłady termicznego przekształcania odpadów (czyli spalarnie) to nie jest jakiś nowy twór, bo sięga XIX wieku! Był to sposób na… zachowanie higieny w dużych miastach, gdzie odpady zalegały w ogromnych ilościach, będąc siedliskiem chorób i epidemii. Drugim powodem budowania spalarni było rosnące w czasach rewolucji przemysłowej zapotrzebowanie na energię. A termiczne przekształcanie śmieci było tanim, bo bezpańskim, surowcem. Za najstarszą uznaje się spalarnię odpadów komunalnych w brytyjskim Paddington pod Londynem. Uruchomiono ją w 1870 roku, jednak szybko zamknięto ze względu na brak oczekiwanej efektywności. W krótkim czasie po niej w Wielkiej Brytanii otwarto też inne takie zakłady, Nottingham, Leeds i Manchesterze. Piętnaście lat później (w 1885 roku) pierwsze spalarnie uruchomiono w USA, a w 1894 roku – w niemieckim Hamburgu po epidemii cholery, która dotknęła to miasto. Zanim wybuchła I wojna światowa, w samej Wielkiej Brytanii zbudowano kilkaset spalarni, podobnie było w USA, w Niemczech również powstawały takie obiekty. A już na początku XX wieku pojawiły się spalarnie w innych krajach Europy – w Belgii, Czechach, Danii, Szwajcarii i… w Polsce! Ten przyrost trwał do lat 20. XX wieku. Po II wojnie światowej nadal je budowano[i]. Jaki kraj ma najwięcej spalarni odpadów na świecie? Rynek tego rodzaju unieszkodliwiania odpadów komunalnych ma nieustannie tendencję rosnącą. W 2013 roku w Europie działało ponad 470 spalarni, najwięcej we Francji (129), następnie w Niemczech (72), w Szwecji (28), w Szwajcarii (30) oraz Danii (23). Poniższa grafika, którą zaczerpnęłam ze strony MSW Management, pokazuje liczbę spalarni w poszczególnych krajach świata w 2019 roku[ii]. Na całym świecie działa obecnie około 2500 spalarni, a ich łączny poziom termicznego przetwarzania śmieci wynosi ok. 420 milionów ton rocznie. W 2020 roku zainstalowano 104 nowe zakłady o łącznej mocy przerobowej ponad 34,8 mln ton rocznie. Według szacunków ecoprog[iii], firmy konsultingowej specjalizującej się w dziedzinie technologii środowiskowych i energetycznych, do 2030 roku uruchomionych zostanie blisko 3000 zakładów o łącznej wydajności ponad 650 mln ton/rocznie. Jak widać, jest to coraz popularniejsza forma utylizacji odpadów, która jednocześnie umożliwia produkcję energii. W Polsce w 2019 roku działało 8 takich zakładów – w Białymstoku, Bydgoszczy, Koninie, Krakowie, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie i Warszawie. Tych 8 spalarni, które działają w Polsce, przetwarza łącznie ok. 1,1 mln ton odpadów komunalnych rocznie. Towarzyszy temu produkcja energii elektrycznej i cieplnej. Część z zakładów jest obecnie rozbudowywana, a w planach jest budowa kolejnych, dzięki czemu moc przerobowa ma sięgnąć ok. 2 mln ton. Ponieważ aktualne moce spalarni pozwalają na zagospodarowanie zaledwie ok. 10 proc. odpadów komunalnych wytwarzanych w Polsce (dla porównania w krajach skandynawskich termicznej utylizacji poddaje się ponad 50 proc. odpadów), nie brakuje inicjatyw budowania nowych. Część takich inwestycji jest obecnie w toku, np. kolejne dwie spalarnie w Warszawie oraz zakłady w Gdańsku i Olsztynie. Ale na horyzoncie są następne, we Włocławku, Bielsku-Białej czy Starachowicach. Wiele innych czeka na decyzje samorządów lub pieniądze, wiele też będzie zmagać się z prostestami części mieszkańców, bo jak wiemy, nie brakuje wokół nich kontrowersji. Ale do tego tematu wrócę w kolejnej części. Dzisiaj już zmykam spać. Wasza Aśka [i]Źródło: [online] [ii] Źródło: [online] [iii] Źródło: [online] tłumaczenie własne
NOWY TARG. Prowadzone przez miasto dwa postępowania o wydanie decyzji środowiskowych dla inwestycji związanych z gospodarką odpadami mocno poruszyły opinię publiczną, wywołując podejrzenia o przymiarki do budowy na terenie miasta instalacji termicznego przekształcania odpadów. Okazją do wyjaśnienia tych spraw była piątkowa sesja Rady Miasta. Informacji o tych przedsięwzięciach – bliskich już wydania decyzji, a niewątpliwie zwiększających powierzchnie zajmowane przez firmy trudniące się odbiorem i zagospodarowywaniem odpadów i zlokalizowanych przy ul. Jana Pawła II – udzielał burmistrz Grzegorz Watycha. Jak wcześniej anonsowaliśmy w naszych materiałach – w pierwszym przypadku chodzi o budowę stacji przeładunkowej odpadów wraz z punktem zbierania odpadów. Wnioskowała o to firma EMPOL i w tej chwili upływa czas na wgląd do materiałów, zgłaszanie uwag i żądań. Drugie postępowanie – prowadzone z kolei na wniosek firmy FCC Podhale – dotyczy „modernizacji Podhalańskiego Parku Recyklingu”, która ma polegać na zabudowie filtra biologicznego, instalacji urządzeń do oczyszczania powietrza emitowanego z hali sortowni, rozdziale wód opadowych czystych z powierzchni dachowych od wód opadowych brudnych z placów manewrowych oraz budowie nowej hali przetwarzania odpadów. Składanie uwag i wniosków w tym przypadku się już zakończyło. Zgłoszono ich kilka. W tej chwili przygotowywany jest projekt decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Przed jej wydaniem strony postępowania będą się mogły wypowiedzieć w kwestii zgłoszonych podkreślał, że żadna z powyższych inwestycji nie dotyczy – jak głosi bezmyślnie powtarzana przez niektórych mieszkańców plotka – budowy spalarni odpadów. I że w tej chwili na terenie miasta nie przewiduje się – ani nawet nie rozważa – budowy tego typu trzeba, że obydwa przedsięwzięcia firm znajdują się w obszarze objętym planem zagospodarowania przestrzennego Nowy Targ 8, uchwalonego w 1999 roku. W jego zapisach nie znalazł co prawda zakaz lokalizacji instalacji do termicznej obróbki, ale to nie oznacza, że bez zgody Rady Miasta i udziału społeczeństwa można tam lokalizować taką instalację.– Teren, na którym zlokalizowana jest sortownia i cały zakład FCC, jest miedzy innymi współwłasnością siedmiu samorządów i naszego miasta – mówił burmistrz. – Bez zgody naszej, jako współwłaściciela, żadna tego typu instalacja nie może powstać. W planie miejscowym – co było tutaj zarzucane – nie ma takiego zakazu, ale jest to związane z tym, że plan był uchwalany, kiedy istniał Podhalański Związek Gmin, który miał plan budowy w tym miejscu sortowni, składowiska i całej gospodarki odpadami. Wtedy, w ‘99 roku, u nas w Polsce spalarnie odpadów były jeszcze zupełną awangardą czy nowością. Natomiast przepisy są tutaj jasne: że bez naszej zgody, zmiany planu czy też postępowania środowiskowego z udziałem społeczeństwa taka instalacja powstać nie może ani też zapisy umowy dzierżawy, która była przedłużana 3 lata temu, w 2019 roku nie przewidują takiej możliwości. (asz)Fot. z powietrza Paweł Kos
Wobec wyzwań „circular economy” – gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ) pojawia się jednak pytanie o zasadność budowy kolejnych. Organizacje ekologiczne mówią już o nadmiarze mocy przerobowych polskich spalarni i próbują nie dopuścić do budowy kolejnych. W ich wizji świata, określonej jako „zero waste” praktycznie nie ma miejsca na spalarnie. Wizja ta jednak nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością i jak pokazują doświadczenia innych krajów Unii Europejskiej – można osiągnąć cele „circular economy” (65% udział recyklingu i metod biologicznych przy składowaniu poniżej 10%) spalając odpady. Najlepszym przykładem są tu Niemcy, gdzie już dziś cele „circular economy” zostały osiągnięte. Udział recyklingu i metod biologicznych wynosi ok. 66% przy składowaniu poniżej 1%. Jednocześnie w Niemczech funkcjonuje aktualnie 121 spalarni odpadów o łącznej wydajności ok. 26 mln Mg/r. (35 spalarni frakcji palnej wydzielonej z odpadów komunalnych – tzw. RDF-u, w Niemczech zwanego EBS, o wydajności ok. 5 mln Mg/r. oraz 86 spalarni odpadów zmieszanych o wydajności ok. 21 mln Mg/r.). Udział spalania wynosi ok. 33-34%. W Polsce funkcjonuje aktualnie 157 instalacji mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych (MBP) o łącznej wydajności ok. 10,8 mln Mg/r. Według oficjalnych danych (GUS) w naszym kraju rocznie produkujemy ok. 12 mln Mg/r. odpadów komunalnych (dane za 2017 r.), z czego 26,7% podlega recyklingowi, 7,1% obróbce biologicznej, 24,4% jest termicznie przekształcanych, zaś 41,8% składowanych. Około 27% odpadów komunalnych jest zbieranych selektywnie. W instalacjach MBP wytwarzany jest corocznie ok. 3-3,5 mln Mg frakcji palnej (nadsitowej), zwanej umownie RDF lub pre-RDF. Praktycznie wszystkie istniejące spalarnie odpadów komunalnych w Polsce spalają zarówno zmieszane odpady komunalne (kod 20 03 01), jak i RDF (kod 19 12 12). Udział RDF wynosi średnio ok. 40%. Wyjątkiem jest instalacja w Poznaniu, do której miasto dostarcza jedynie zmieszane odpady komunalne. Według szacunków, ok. 0,5-0,8 mln Mg RDF rocznie jest wykorzystywane do produkcji paliwa alternatywnego (kod 19 12 10), dla cementowni. W efekcie pozostaje ok. 1,5-2 mln Mg/r. RDF, które to paliwo jest „tymczasowo magazynowane” i „nieoczekiwanie” ulega zapłonowi. W 2017 r. takich pożarów było ponad 130, w pierwszej połowie 2018 r. ponad 80. Odpady te płoną, bo brak jest legalnej możliwości ich wykorzystania. W tej sytuacji, niezależnie od negatywnej opinii organizacji ekologicznych, konieczna jest budowa jeszcze co najmniej kilku lub kilkunastu instalacji termicznego przekształcania, by ten problem rozwiązać. Biorąc pod uwagę sytuację na rynku powinny być to instalacje przystosowane do spalania frakcji nadsitowej pochodzącej z instalacji MBP, czyli tzw. RDF-u (19 12 12). Ponad 30 takich instalacji zostało przewidzianych do wybudowania w wojewódzkich planach gospodarki odpadami (WPGO). Na przeszkodzie budowy nowych spalarni stoi jednak zapis z Krajowego Panu Gospodarki Odpadami (KPGO) mówiący o obligatoryjnym ograniczeniu udziału spalania odpadów komunalnych do 30% w każdym województwie. Uderza on przede wszystkim w województwa, w których istnieją cementownie, gdyż w WPGO przyjęto, że powstający RDF może być i faktycznie jest w 100% spalany w cementowniach. W rzeczywistości tylko część wytworzonego w instalacjach MBP RDF-u może być wykorzystana w cementowniach. Obecnie, gdy stopień zastąpienia paliw kopalnych paliwem alternatywnym jest rzędu 60-80%, cementownie przyjmują jedynie paliwo alternatywne o wartości opałowej powyżej 20 MJ/kg. RDF z instalacji MBP ma najczęściej wartość opałową rzędu 10-12 MJ/kg, sporadycznie do 16 MJ/kg. Jest to za mało i aby wytworzyć paliwo alternatywne dla cementowni o oczekiwanej wartości opałowej trzeba dołożyć tworzyw sztucznych lub gumy (opon samochodowych), aby uzyskać satysfakcjonującą cementownie wartość opałową paliwa. W efekcie jedynie maksymalnie ok. 2/3 masy paliwa alternatywnego dostarczonego do cementowni (a jest to ok. 1,5 mln Mg) stanowi RDF. Kolejną barierą jest sposób liczenia. W bilansowaniu odpadów komunalnych w skali województwa, czy też w skali kraju korzystamy z opracowania dr Szpadta (Prognoza zmian w zakresie gospodarki odpadami) z 2010 r. Zawarte tam analizy i obliczenia oparte są o dane dotyczące ilości, morfologii i właściwości palnych odpadów komunalnych z 2008 r. ktualnie, czyli ponad 10 lat później są one całkowicie nieaktualne. Trudno uznać również za prawdziwą, niezmieniającą się od lat ilość powstających w Polsce odpadów komunalnych na poziomie ok. 12 mln Mg/r. Przy aktualnym poziomie dochodu narodowego na mieszkańca w Polsce (ok. 15 000 €) w rzeczywistości odpadów komunalnych powinno być o ok. 3-4 mln Mg rocznie więcej. I pewnie tyle jest, jeżeli do oficjalnych 12 mln Mg doliczymy ok. 1-1,5 mln Mg spalonych w piecach domowych i ok. 2-2,5 mln Mg nielegalnie zdeponowanych w lasach. Ustawianie bariery 30%, choć z punktu widzenia GOZ wydaje się ona racjonalna, przy niepewności danych wejściowych (ilość, skład morfologiczny odpadów) powoduje znany wszystkim efekt – co innego mamy na papierze (w wyniku obliczeń), a co innego jest w rzeczywistości. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy jest te ok. 1,5-2 mln Mg/r. RDF – „tymczasowo magazynowane”. Sprawą niezmiernie ważną jest więc rozwiązanie tego problemu. Nie ulega więc wątpliwości, że potrzebne są moce przerobowe dla zagospodarowania (termicznego przekształcenia, najlepiej spalenia) ok. 1,5-2 mln Mg RDF-u pochodzącego corocznie z funkcjonujących instalacji MBP. Analizując przyjęte WPGO łatwo można zauważyć, że przewidziano w nich potrzebę wybudowania aż 38 instalacji o wydajności ok. 2 260 000 Mg/r. Są wśród nich wspominane wcześniej instalacje w Gdańsku (160 000 Mg/r.), Olsztynie (110 000 Mg/r.), Warszawie (265 000 Mg/r.), Oświęcimiu (150 000 Mg/r.), druga linia instalacji w Rzeszowie (80 000 Mg/r.), a także kocioł wielopaliwowy Fortum w Zabrzu (70 000 Mg/r.) i procedowana aktualnie instalacja w Chodzieży (100 000 Mg/r.), czyli sumarycznie 7 instalacji o łącznej wydajności ok. 935 000 Mg/r. Pozostaje więc jeszcze 0,5-1,0 mln Mg RDF rocznie do zagospodarowania. Wśród propozycji zapisanych w WPGO są to przeważnie instalacje o wydajności od 10 000 do 40 000 Mg/r. (1,5-6,5 Mg/h). Ich budowa powinna pozwolić na pełne zbilansowania potrzeb kraju na spalanie odpadów, dokładniej RDF-u powstającego w instalacjach MBP. Do tej pory, wzorem Niemiec przyjmowano, że najmniejsza opłacalna instalacja termicznego przekształcania odpadów powinna mieć wydajność minimum 100 000 Mg/r. Jednakże wg raportów ISWA oraz Instytutu Fraunhofera można zauważyć, że w latach 2000-2010 oddano do użytku w Europie co najmniej 12 instalacji o liniach o wydajności mniejszej niż 7 Mg/h z jednej linii (52 500 Mg/r.). Są to np.: Blois (Francja) – 90 000 Mg/r. (2×5,5 Mg/h), Guichainville (Francja) – 90 000 Mg/r. (2×5,6 Mg/h), Maubeuge (Francja) – 45 000 Mg/r (5,5 Mg/h), Villefranche sur Saone (Francja) – 90 000 Mg/r. (6,5+4,5 Mg/h), Forli (Włochy) – 65 000 Mg/r. (2×4,2 Mg/h), Livorno (Włochy) – 42 000 Mg/r. (2×2,75 Mg/h), Ospedaletto Włochy) – 66 000 Mg/r. (2×4,3 Mg/h), Pietrasanta (Włochy) 60 000 Mg/r. (2×3,75 Mg/h), Ravenna (Włochy) – 50 000 Mg/r. (6,5 Mg/h), Reggio Emilia (Włochy) – 65 000 Mg/r. (2×4,2 Mg/h), Stoke (Wielka Brytania) 25 000 Mg/r. (3,5 Mg/h), Newport – Isle of Wight (Wielka Brytania) 30 000 Mg/r. (4 Mg/h). W większości krajów europejskich funkcjonują spalarnie o wydajnościach poniżej 50 000 Mg/r. – są takie instalacje w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Danii, Norwegii, Szwecji oraz we Włoszech, a nawet w Niemczech funkcjonują 3 instalacje o wydajności 40 000-50 000 Mg/r. Czy istnieją więc jakiekolwiek przeciwwskazania by instalacje tej wielkości powstały w Polsce? W przeważającej większości są to instalacje rusztowe, ale są także instalacje fluidalne, komorowe (technologia ENERGOS), czy wyposażone w piec oscylacyjny (technologia TIRU-Cyclerval). Nie ma wśród funkcjonujących instalacji technologii pirolizy, zgazowania, czy też instalacji plazmowych. Wszystkie wypomniane instalacje już kilka lat pracują, są sprawne technicznie i efektywne zarówno energetycznie, jak i ekonomicznie. Technologia rusztowa znana jest od początku przemysłowego spalania odpadów. Początkowo stosowano ruszty stałe, od lat 20. ub. w. ruszty mechaniczne. Konstrukcje rusztów zmieniały się na przestrzeni lat, uzyskując coraz wyższą niezawodność i umożliwiając coraz lepsze prowadzenie procesu spalania. Ruszt mechaniczny stosowany w spalarniach odpadów w sposób diametralny różni się od rusztów mechanicznych stosowanych w małych kotłach energetycznych. Najczęściej jest to ruszt pochyły, posuwisto-zwrotny zapewniający oprócz transportu odpadów przez strefę spalania intensywne ich mieszanie i napowietrzanie, co umożliwia znaczące zmniejszenie tzw. Niedopałów (substancji palnych zawartych w żużlu i popiele). W latach 60. Tanner, a następnie Reinmann oszacowali minimalne warunki (wartość opałowa, zawartość popiołu i wilgoci) jakim powinny odpowiadać odpady komunalne, aby mogły się autotermicznie (bez dodatku paliwa pomocniczego) spalać na ruszcie. Jako warunek minimum ustalono wartość opałową na poziomie ok. 5 MJ/kg, przyjmując dla bezpieczeństwa, że minimalna wartość opałowa odpadów powinna wynosić 6 MJ/kg. Jak już wspomniano, konstrukcja rusztów, a także i całej spalarni odpadów ulega systematycznym zmianom i udoskonaleniom. Obecnie już istnieją rozwiązania techniczne pozwalające autotermicznie spalać odpady komunalne na ruszcie już od wartości opałowej ok. 4,5 MJ/kg. Systematycznym zmianom ulega również system oczyszczania spalin. W połowie lat 90. wydawało się, że standardem jest system oczyszczania spalin składający się z elektrofiltru, dwustopniowego mokrego systemu absorpcyjnego, węzła adsorpcji na węglu aktywnym i katalizatora do redukcji tlenków azotu oraz rozkładu dioksyn. Taki system oczyszczania spalin pozwalał na dotrzymanie najbardziej wówczas rygorystycznych regulacji zawartych w przepisach niemieckich (17 BImSchV) i kosztował ponad 50% kosztów budowy spalarni odpadów. Obecnie wiemy już, że podobne efekty, jeżeli chodzi o stopień oczyszczenia spalin można uzyskać stosując suchy system polegający na wtrysku reagenta wapniowego – CaO, Ca (OH)2, lub sodowego – NaHCO3, wtrysku pylistego węgla aktywnego, odpyleniu na filtrze tkaninowym oraz zastosowaniu niekatalitycznej selektywnej redukcji tlenków azotu (SNCR), polegającej na wprowadzeniu wody amoniakalnej lub roztworu mocznika do kotła w temperaturze 850-1050°C. System suchy stanowi dziś tylko ok. 30% kosztów budowy spalarni odpadów przy identycznej skuteczności oczyszczania spalin. Efekty postępu naukowo-technicznego widać w nowobudowanych spalarniach odpadów. Technologia spalania w złożu fluidalnym w odniesieniu do odpadów komunalnych rozwinęła się w latach 90. ub. w. Można tu rozróżnić trzy odmiany tej technologii: instalacje ze stacjonarnym (pęcherzykowym) złożem fluidalnym (BFB), instalacje z cyrkulacyjnym złożem fluidalnym (CFB), instalacje z rotacyjnym złożem fluidalnym. Kotły fluidalne nadają się do spalania paliw o zróżnicowanych właściwościach (w tym kaloryczności), dają się również regulować w szerokim zakresie wydajności. Szczególnie interesujące są tutaj kotły z cyrkulacyjnym złożem fluidalnym. Zaletą instalacji fluidalnych jest możliwość zastosowania suchego ograniczania emisji zanieczyszczeń kwaśnych poprzez dodanie reagenta bezpośrednio do komory spalania oraz stosunkowo niska temperatura spalania (ok. 850°C), co zmniejsza ilość powstających tlenków azotu (w mechanizmie termicznym). Ze względu na niższą niż na ruszcie temperaturę spalania zdarza się, że czasami instalacje fluidalne nie wymagają redukcji emisji tlenków azotu. Kotły fluidalne przeznaczone do spalania, bądź współspalania – różnią się konstrukcyjnie od kotłów przeznaczonych dla energetyki brakiem powierzchni ogrzewalnych w komorze spalania, ze względu na konieczność dotrzymania wymaganej temperatury i czasu przebywania spalin. Podstawową wadą instalacji fluidalnych jest konieczność rozdrabniania odpadów przed wprowadzaniem ich do procesu spalania, co wiąże się z kłopotami technicznymi oraz dodatkowym zużyciem energii. Nieco wyższe sprawności energetyczne spalania fluidalnego nie rekompensują w pełni tej straty. Generalnie przyjmuje się, że wydajność ok. 50 000 Mg/r. stanowi dolny zakres opłacalności budowy kotła fluidalnego do spalania odpadów. System oczyszczania spalin jest zazwyczaj identyczny jak w spalarni rusztowej. Piec oscylacyjny to oryginalny pomysł francuskiej firmy Cyclerval, należącej dziś do Dalkii (Dalkia Wastenergy). W technologii tej piec obrotowy o kształcie walca połączonego ze stożkiem ściętym nie obraca się dookoła swojej osi, a jedynie wykonuje obrót o kąt 105°, najpierw w lewo, potem powrót do położenia zerowego i kolejny obrót – tym razem w prawo. Firma Cyclerval zbudowała kilkanaście tego typu instalacji we Francji oraz w Anglii (Grimsby, Exeter) o wydajnościach 2,0-11,3 Mg/h. Instalacje posiadają wydajny (suchy) system oczyszczania spalin i stanowią ciekawą alternatywę małych spalarni. Przedstawicielem technologii komorowej jest brytyjsko-norweska firma ENERGOS. Instalacja spalająca składa się z dwóch komór. W pierwszej następuje spalanie odpadów przy obniżonej w stosunku do ilości stechiometrycznej ilości tlenu w temperaturze ok. 600-700°C. W drugiej natomiast następuje dopalanie powstałych gazów w nadmiarze powietrza, w wymaganej przez przepisy temperaturze powyżej 850°C. Rozwiązanie to jest znane z konstrukcji spalarni odpadów medycznych oraz innych niebezpiecznych. Proces zachodzący w pierwszej komorze często klasyfikowany jest jako zgazowanie – choć nie jest to do końca prawidłowe, gdyż w rzeczywistości w tej strefie mamy do czynienia z wieloma procesami – rozkładem termicznym, zgazowaniem i spalaniem (utlenianiem). Dla prawidłowego funkcjonowania instalacji i autotermiczności procesu wskazane jest ograniczenie dopływu powietrza do pierwszej komory. Firma Energos wybudowała dotychczas kilka tego typu instalacji o wydajnościach 10 000-80 000 Mg/r. System oczyszczania spalin jest półsuchy i w świetle dostępnych danych można uznać, że emisja jest zgodna z wymaganiami dyrektywy 2010/75/WE. Podobne rozwiązania oferuje duńska firma Weiss, która także proponuje małe instalacje do spalania odpadów komunalnych, przypominające nieco powiększoną wersję spalarni odpadów medycznych oferowanych kiedyś przez firmę HOVAL (z Lichtensteinu), czy bliźniaczą pod tym względem firmę ENTECH z Australii. Ich wydajność wynosi od 10 000 do 30 000 Mg/r. Jak widać, istnieje co najmniej kilka możliwości technicznych wybudowania lokalnej instalacji termicznego przekształcania odpadów komunalnych, a tak właściwie frakcji palnej wydzielonej ze strumienia odpadów komunalnych w instalacjach MBP, czyli tzw. RDF-u. Instalacje takie powinny być instalacjami regionalnymi, funkcjonującymi w układzie lokalnych przedsiębiorstw energetyki cieplnej. Każda z opisanych powyżej technologii (rusztowa, fluidalna, komorowa, czy oscylacyjna) może zostać zastosowana. Każda jest wystarczająco dojrzała i posiada liczne funkcjonujące w Europie referencje. Zdecydowanie jednak należy unikach technologii prototypowych, opartych np. o pirolizę, zgazowanie, czy proces plazmowy. Wszystkie próby wdrożenia takich technologii zakończyły się w Europie niepowodzeniem. Nie ma obecnie funkcjonujących instalacji referencyjnych, stąd próba budowy takich instalacji obarczona będzie ogromnym ryzykiem. Od czasu do czasu pojawiają się oferenci nowych technologii, podobno funkcjonujących dobrze w USA lub w Kanadzie, jednak najczęściej technologie te istnieją jedynie na papierze lub w skali co najwyżej pilotowej („garażowej”). Doświadczenia budowy 7 oddanych do eksploatacji w ostatnich latach spalarni odpadów komunalnych w Polsce pokazują, że średni koszt budowy wynosi 2000-3000 zł za każdy Mg rocznej wydajności spalarni. Oznacza to, że spalarnia odpadów komunalnych o wydajności ok. 30 000 Mg/r. musi kosztować ok. 70-80 mln zł. Wszelkie tańsze oferty są po prostu niewiarygodne. Łatwo również policzyć, że 30 000 Mg/r. to ok. 12 MWt mocy cieplnej kotła, czyli równowartość znanego z polskiego ciepłownictwa kotła WR-10. Jak już podkreślono, spalanie RDF powinno odbywać się w układzie lokalnym, w miejskich przedsiębiorstwach ciepłowniczych. Nieporozumieniem jest natomiast próba skierowania strumienia RDF do energetyki zawodowej. Pojawiły się ostatnio pomysły budowy na terenie niektórych elektrowni układów opalanych RDF-em. Przykładowo Elektrownia Siersza planowała budowę 2 kotłów fluidalnych, które spalać będą ok. 480 000 Mg RDF rocznie, a także Elektrownia Połaniec, która planowała zastąpić istniejący blok energetyczny o mocy 200 MWe układem opalanym RDF-em (ok. 1,0 mln Mg/r.). Budowa takich instalacji wymagałby transportu RDF z wielu instalacji MBP, czasami odległych o kilkaset kilometrów, co czyni ten pomysł absolutnie nieopłacalnym. Analizując sytuacje na rynku odpadów komunalnych w Polsce nie ulega wątpliwości, że istnieje konieczność budowy jeszcze co najmniej kilku instalacji termicznego przekształcania odpadów – spalarni spalających powstającą w instalacjach MBP frakcję kaloryczna (nadsitową), czyli inaczej RDF. Instalacje takie powinny powstać w oparciu i funkcjonujące przedsiębiorstwa energetyki cieplej i być włączone w lokalny system ciepłowniczy. Będą to nowe źródła ciepła zastępujące stare, wyeksploatowane i niespełniające warunków dyrektywy o emisjach przemysłowych (IED), dyrektywy o średnich obiektach spalania (MCPD), a także konkluzji BAT kotły węglowe. Jest to o tyle istotne, gdyż jedyną pewną i skuteczną metodą poprawy jakości powietrza w miastach i tym likwidacji smogu jest radykalna likwidacja niskiej emisji poprzez podłączenie centrum miast do miejskich z dala czynnych systemów inż. Grzegorz Wielgosiński, prof. PŁ, Wydział Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska, Politechnika Łódzka („Nowa Energia” – 1/2019 r.)
spalarnie odpadów w polsce 2019